[TYLKO U NAS] Pluskwy na Woli, Pradze, Śródmieściu? Czy miasto celowo ukrywa problem?

Portal Warszawski jako jedyna prospołeczna redakcja w Warszawie, otwiera ludziom usta a Ci informują nas o rzeczach, o których ludzie boją się mówić, chociażby z powodu groźby wyrzucenia ich z domu. Zasadą panująca w Warszawie jest, zamiatanie problemów pod dywan, i wmawiania ludziom, że rządy pod Trzaskowskim są błogosławieństwem dla mieszkańców.

Wstydliwy problem?

Publikujemy w całości treść maila, którego dostaliśmy od naszego czytelnika.

Po głębokim namyśle postanowiłem nie podawać adresów zapluskwionych bloków i kamienic, bo nie chcę tym mieszkańcom czynić dodatkowych trudności. Opiszę jedynie moje spostrzeżenia i relacje, które do mnie dotarły ze strony dwóch firm dezynfekcyjnych. Pracownik jednej z nich opisywał mi sytuację w mieszkaniu na woli, które zajmowali pracownicy – kurierzy z Pakistanu, Twierdził, że już jest kolejny raz, oni sobie z tego nic nie robią, są cali pogryzieni, a wezwali go sąsiedzi. Stwierdził, że boi się tam wchodzić, bo kolonia pluskiew jest już aktywna także w dzień. Ba, ostrzegł mnie, żeby uważać w windach, nie opierać się o ściany i lepiej nie siadać w tramwajach

Myślałem, że ma już lekką paranoję zawodową, a jednak nie. Jakiś czas potem rozmawiałem z właścicielem 2 firmy. Potwierdził obawy pana, z którym wcześniej rozmawiałem na ten temat. Stwierdził, że pluskwy masowo w Wawie pojawiły się po Euro2012. Stan od tego czasu uległ radykalnemu pogorszeniu; lokale na wynajem okazjonalny, hostele i zwiększona rotacja przybyszów ułatwiają rozprzestrzenianie się tych owadów. Są też lokale wykupione bezpośrednio przez obcokrajowców i wtedy to już lepiej poszukać sobie innego miejsca do życia. Stwierdził, że są w Warszawie takie miejsca, a mówił o całych osiedlach na Woli, Pradze i Śródmieściu, do których jest wzywany cyklicznie i nic to już nie daje, bo są tam właśnie takie lokale „przejściowe” – okazjonalne dla migrantów. To wstydliwy i niepoprawny politycznie temat tabu, a starsi ludzie mieszkający obok tych lokali czasem już nawet nie są w stanie zadziałać i tak mieszkają sobie pogryzieni i pogodzeni z losem. Ci „przybysze” z innych kultur, są zdaniem tego pana z firmy, chyba przyzwyczajeni do takiego życia, jest to dla nich normą i nie robi to na nich żadnego wrażenia. 

Nie robią żadnych oprysków i nie próbują tego zwalczać, bo i tak z reguły jadą dalej za kilka miesięcy. A jak zostają na dłużej, to się podrapią i im przejdzie. Taka karma, widocznie. Do pluskiew wzywają głównie sąsiedzi, którzy zdziwieni odkrywają, że coś takiego w XXI w, w Europie w ogóle istnieje. Jeśli chcieli by Państwo zająć się problemem głębiej, proponuję popytać się w jakichś firmach dezynfekcyjnych, tak jak miało to miejsce w moim przypadku, zupełnie przypadkiem. Tyle, że oni są bardzo dyskretni i nie chcą ujawniać adresów. Kto chciałby mieszkać obok czegoś takiego?

Z tego co wiem, to problem jest dość poważny i coraz bardziej rozległy. Przepraszam jeszcze raz, że nie podaje adresów, ale nie chce piętnować tych ludzi dodatkowo. To nie ich wina, że mieszkają obok kulturowego bogactwa z innych krajów.

 

Ciąg dalszy nastąpi

Portal Warszawski

zdj. wikipedia

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *