22 września 1651r. wmurowano kamień węgielny pod budowę kościoła św. Jacka w Warszawie.

Pewnej nocy papież Innocenty III miał następujące widzenie: ściany kościoła św. Jana na Lateranie zaczynały pękać i kościołowi groziła katastrofa. Kiedy na to patrzył, z naprzeciwka nadbiegł Dominik i swoimi ramionami powstrzymał budowlę od upadku. Ojciec Święty pod wpływem tego zdarzenia zatwierdził nowy zakon oparty na regule św. Augustyna, którą wybrał Dominik nasłuchując Ducha Świętego. Pamiętał bowiem o tym, że mocniej trzymają się takie budowle, które opierają się na trwałych fundamentach, a starożytne i królewskie drogi są bezpieczniejsze od nowych ścieżek, zgodnie ze słowami proroka Jeremiasza: „Stańcie na drogach i pytajcie o ścieżki starożytne: ta droga jest dobra i nią postępujcie” (Jr 6, 16).

Pomysł na zakon

W czasie jednej ze swoich urzędowych podróży Dominik spotkał albigensów i wdał się w całonocną dyskusję z jednym z nich, próbując przekonać go do powrotu do wiary katolickiej. Po tym jak człowiek ten wyrzekł się herezji w Dominiku poczęła kiełkować idea wędrownego teologa-kaznodziei. W ten sposób dwa elementy miały w przyszłości znaleźć się u podstaw nowego zakonu. Po pierwsze, miało to być apostołowanie w ubóstwie, postach i wyrzeczeniu. Po drugie – głoszenie w drodze, od wsi do wsi, od miasta do miasta, aby nie czekać na ludzi szukających Boga, ale samemu ich odnaleźć.

Rys historyczny

Zbudowany został w latach 1603-1639 z fundacji mieszczan warszawskich w stylu barokowym z elementami postgotyku. Projekt jest prawdopodobnie Giovanni Battista Trevano, a budowniczym był murator Jan Włoch.


Nabożeństwa odbywały się, na przenośnym ołtarzu, od 8 listopada 1603 r. Cytowany w przypisach J. Bartoszewicz tak opisuje pierwsze nabożeństwa: „Nazajutrz ksiądz Fryderyk Danigieł officyjał warszawski śpiewał tutaj pierwszą mszę o Duchu świętym, a kazanie miał ksiądz Maryjan Postękalski ex-prowincyjał bernardyński z tematu: „wprowadzisz ich i umieścisz na górze dziedzictwa” (exod. 15); na nieszporach sam Bzowski mówił na temat: „jedenasty fundament, Jacek” (Apokal. 21), z zastosowaniem do życia ś-go patryjarchy, którego przed dziewięcią dopiero laty kanonizowano w Rzymie. Nabożeństwo trwało ośm dni w nowym kościółku, a lud pobożny gromadził się i radował, potrzeby zakonników hojnie opatrując.”


Na gruncie podarowanym przez Macieja Prackiego (nad Wisłą) dominikanie uruchomili cegielnię, która nie tylko wytwarzała materiał na własne potrzeby ale także przynosiła dochody. Kierował cegielnią mularz Jan Włoch, który plany kościoła wziął ze św. Jana i rzecz posuwał tak prędko, że już 22 września (1605) mógł położyć Goślicki kamień węgielny na kościół.. Prace przy budowie postępowały bardzo szybko i o. Bzowski pierwszą mszę w nowym kościele odprawił 22 października 1606 r. W tym czasie przywieziono do Warszawy relikwie św. Jacka. O. Bzowskiego, który był dwukrotnie przeorem klasztoru ( 1606-1607 i 1609-1610), powinno się uznawać za jego założyciela. Fundatorem ołtarza św. Jacka był Wojciech Baryczka – kuchmistrz królewski.

Budowa kościoła zakończona została w 1638 r, choć kościół i klasztor wymagały jeszcze wielu prac wykończeniowych. Przeor Jacek Baryczka zaczął budować klasztor murowany w kształcie litery „Z”, w czym pomagała cała rodzina Baryczków. Zasługą O. Baryczki (czterokrotnie był wybierany na stanowisko przeora) jest także utworzenie studium formale (na jego cześć nazywane Baricianum), które zatrudniało w owym czasie dwóch profesorów teologii i jednego filozofii oraz dokończenie budowy kościoła i klasztoru (1647 r). Szkołę tę podniesiono w 1700 r do rangi studium generale i zrównano w przywilejach z uniwersytetem krakowskim. Pierwszym jego rejensem(rektorem) był o. Albert Siekielewicz a bakałarzem ks. Jan Alan Bardziński – tłumacz Lukana.

Kościół poświecił biskup poznański Wojciech Tolibowski 26 czerwca 1661 r.

Skarb kościoła

W czasach znacznie pomyślniejszych, bo w epoce panowania Jana III Sobieskiego, przy świątyni stanęła piękna kaplica Kotowskich. Nakryta kopułą jest dziś jednym z najcenniejszych zabytków Warszawy. Zaprojektował ją wybitny architekt Tylman z Gameren, a zrealizował Józef Belloti. W krypcie w dwóch sarkofagach z czarnego marmuru spoczęły szczątki Adama i Małgorzaty Kotowskich. Wnętrze kaplicy jest niezwykłym pomnikiem baroku.

 

 

Zdobią je portrety Kotowskich, ołtarz, ławy z marmuru i alabastru, malowidła pod kopułą. W portalu ujmującym wejście do kaplicy dumnie kroczy kocur – wyobrażenie herbu Kotowskich. Adam Kotowski był synem chłopa pańszczyźnianego ze Śląska. Zbiegł do Korony, gdzie zarobił zawrotną fortunę i zdobył szlachectwo. Uczestniczył w wyprawie wiedeńskiej, dostąpił tytułu stolnika wyszogrodzkiego, był zaufanym króla Jana III.

Niezwykłe położenie

Inną osobliwością świątyni jest jej usytuowanie dużo poniżej poziomu ulicy. Wzniesiono ją bowiem na stoku skarpy wiślanej. Fasada jest wczesnobarokowa, a sfinansował ją warszawski mieszczanin, sekretarz i owiesny królewski Wojciech Baryczka. Kto był projektantem, nie mamy pewności, choć naukowcy podają nazwisko architekta królewskiego Giovanni Trvanno, współtwórcy takich arcydzieł wczesnego baroku jak kościół krakowskich jezuitów czy przebudowy dla Zygmunta III zamków na Wawelu i w Warszawie. Rzecz w tym, że fasada warszawskich dominikanów nie jest dziełem zbyt wybitnym i trudno przypuszczać, by mogła wyjść spod ręki tak znakomitego projektanta jak Trevano.

Audiencja u zakonników

W 1945 r. kościół leżał w gruzach. Runęły sklepienia nad nawami i w prezbiterium. Dzwonnica utraciła hełm z 1750 r., a jej górna kondygnacja została zupełnie wypalona. Odbudowa kościoła po wojnie wcale nie była przesądzona.  Jan Zachwatowicz, architekt, szef wydziału architektury zabytkowej Biura Odbudowy Stolicy i ówczesny generalny konserwator, wspominał w niepublikowanych notatkach, że władze kościelne nie paliły się do tego. Pierwsze rozmowy w sprawie odbudowy świątyń w rejonie Starego i Nowego Miasta odbył już w 1946 r. z biskupem Wacławem Majewskim, pełnomocnikiem kurii.  Biskup przekonywał, że rozmawiać można co najwyżej o odbudowie katedry, bo w wyludnionej Warszawie wskrzeszanie innych świątyń nie ma sensu.

„Pamiętam, że rozmowa stała się ostra i oświadczyłem, że naszą intencją jest odbudowa wszystkich kościołów w rejonie zabytkowym”notował Zachwatowicz.

za; Paulina Kania

Portal Warszawski

zdj. wikimedia Commons

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *