„Aktyw” i GW złorzeczą na „dark stores”. Oni się nie martwią o ludzi…to ma drugie dno

„W kilku dzielnicach powstają dark story, czyli magazyny z których kurierzy dowiozą zakupy w 10 minut. Wszystko fajnie, tylko że ciemne sklepy otwierają się w miejscu tych normalnych, tradycyjnych i mogą skutecznie zabić miejskie życie.” – alarmuje jak zwykle społeczna wrażliwie Wyborcza (los handlarzy spod Ronda Dmowskiego, którzy po likwidacji ronda stracą dochody jest im obojętny) i antydemokratyczne Miasto Jest Nasze, które cenzuruje wszystkim życie.

Co to są dark stores?

Dark stores, czyli tzw. ciemne sklepy, to nowy model zakupowy stanowiący odpowiedź handlu internetowego (zwłaszcza hipermarketów) na współczesne trendy konsumenckie. Są to placówki handlowe, które swoim funkcjonowaniem przypominają raczej magazyny niż sklepy w tradycyjnym rozumieniu, ponieważ ma do nich dostęp jedynie personel zajmujący się kompletacją zamówień. Są to magazyny, z których kurierzy dostarczają zakupy do domów klientów w takich cenach, jak w sklepach. Zrodziły się dzięki pandemii.  Zamknięci w domach, unikający zakupów w dużych sklepach Polacy zaczęli w pierwszej fali chętnie korzystać z dostaw domowych. Firmy, które tę usługę prowadziły nie wyrabiały ze zleceniami (money.pl).

O co chodzi Czerskiej i „aktywowi”?

Postępowcy nie chcą by ludzie jeździli autami do sklepów. Utrudniają ruch samochodowy, więc zwykli ludzie wybrali zakupy z dostawą. Przedsiębiorcy wychodzą im na przeciw, stosując rozwiązania skracające oczekiwanie.

 

Postępowcy wyją, bo miejskie życie!!! Czyli jak zwykle nie chodzi im o to żeby ludziom było lepiej, tylko by prócz wybranych, wszyscy się po równo umęczyli. Jak w prawdziwym komunizmie.

Paweł Skwierawski, StopKorkom

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *