„Uga buga, odstaw samochód, mógłbyś pojechać komunikacją miejską”, „kwii kwii, przestań truć ludzi, wybierz zbiorkom” – czyli o terrorze życiowych przegrywów.

To chyba głównie domena osób z lewicowymi poglądami. Powołują się na jakieś utopijne dobro społeczne i twierdzą, że jazda autem to egoizm, zło i niszczenie planety. Ja opowiem jak to wygląda z mojej perspektywy, czyli osoby dla której wygoda i swoboda są na pierwszym miejscu – pisze Czarek, jeden z naszych czytelników, który prowadzi swój własny biznes.

To wszystko dlatego bo cenię sobie wygodę i zwracam uwagę na warunki w których podróżuję

Jestem młodym facetem, prowadzę swój biznes, jeżdżę dobrym samochodem, (pali około 10-20 litrów w zależności od stylu jazdy) i totalnie nie wyobrażam sobie wrócić do jeżdżenia jakąkolwiek formą transportu zbiorowego, nawet do pociągów (no poza samolotem oczywiście, ale na takich teraz tez jest nagonka bo CO2 XDDD).

W moim aucie to wygląda mniej więcej następująco:

– temperatura: taka jaką sobie ustawię,

– zapach: taki jaki sobie naleję (najczęściej lawenda)

– dźwięki:miły pomruk silnika V8, lub wybrana przeze mnie komfort,

• wentylowane, podgrzewane, skórzane fotele,
• dźwiękoszczelne szyby i dodatkowe wygłuszenie,
• folie blokujące promienie uv na szybach,
• masaże w fotelach.

Autobus / tramwaj / metro / skm:

– temperatura: zależna od ilości pasażerów, zazwyczaj duszno i parno, w zimę nierzadko brak ogrzewania,

– zapach: mix zapachów pasażerów, pełen wachlarz od kręcących w nosie perfum, przez pot, aż po odór brudnych, niemyjących się żul,

– dźwięki; płaczące dzieci, pasażerowie rozmawiający przez telefon, praca autobusu (większość wycinają słuchawki z noisecancelingiem)

dyskomfort:

• często tłum ludzi pchający się na ścisk,
• często brak miejsc siedzących,
• (gdy COVID szaleje) musisz być w masce,
komfort:
• nie prowadzisz pojazdu.

Nawet w kwestii czasu podróży transport publiczny bardzo często przegrywa z samochodem

Komunikacja miejska świetnie sprawdza się w sytuacji gdy mieszkasz blisko stacji metra lub przystanku tramwajowego, a miejsce do którego jedziesz nie wymaga przesiadek, jednak nie zagwarantuje nawet ułamku komfortu samochodu. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę punktualność zbiorkomu. Ode mnie z Białołęki były dwie opcje. Pierwsza to autobus 152 i potem SKM na centralny, druga to autobus 511 i metro. W pierwszym przypadku było się uzależnionym od punktualności 152. Na przejechanie dwóch przystanków autobus miał ok 3 minuty, potem odjeżdżała SKM (a jeździła co jakieś 40 minut). Bardzo często autobus przyjeżdżał kilka minut i było po ptokach. Oczywiście w skm tłok niesamowity i przez 30 minut jazdy na centralny stało się w ścisku. Druga opcja była bardziej pewna, 511 jeździl częściej, tak samo metro.

Mój wybór

Obecnie wsiadam sobie w samochód i jadę w nieporównywalnie lepszych warunkach, szczerze mówiąc nawet gdy ta podróż jest dłuższa o 20 minut to jest po prostu przyjemna. Ktoś pewnie zarzuci, że to przyjemność tylko dla zamożnych, totalnie się nie zgodzę.  8-15 letnie auta z segmentu premium o ile zadbane i należycie serwisowane potrafią zapewniać wyższy komfort niż niejedno nowe auto. Posiadanie takiego samochodu tez staje się coraz bardziej dostępne dla klasy średniej.

Warto pomyśleć o standardzie podróży, po co spędzać ten czas w nieprzyjemnych warunkach tłocząc się w duchocie i smrodzie.

Smutne jest to, że jako społeczeństwo musimy walczyć o te wygody bo urzędnicy miejscy starają się elitaryzować jazdę samochodem i to tylko dlatego, że nie potrafią przyszłościowo projektować miast.

Czarek Strus

Portal Warszawski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *