158 lat temu, na stokach Cytadeli w Warszawie, Rosjanie ustawili pięć szubienic

Warszawiacy licznie zgromadzili się w tym miejscu. Według danych było tam około 30 tys. osób. Tego dnia miała odbyć się egzekucja dyktatora powstania styczniowego Romualda Traugutta razem z nim na śmierć przez powieszenie zostali skazani także inni członkowie powstańczego Rządu Narodowego: Jan Jeziorański, Rafał Krajewski, Józef Toczyski i Roman Żuliński.

Około dziesiątej wyprowadzono skazańców. Romuald Traugutt miał wtedy 38 lat

„… wzniósł w obu dłoniach krzyż w górę i zawołał, podobnie jak Chrystus, gdy się wydawał w ręce żołnierzy: „Oto jestem”, a w jego postaci, acz wątłej i małej, było coś tak wzniosłego, nadziemskiego, świętego prawie” – napisała Olga Gołębiowska. Rosjanie wiedzieli, że Traugutt był dla Polaków bohaterem. Obawiali się, że miejsce jego pochówku stanie się obiektem kultu. Pochowali więc skazańców pod osłoną nocy.

Po śmierci, Romuald Traugutt był otoczony kultem jako wzór patriotyzmu i męstwa. Podjęto starania o jego beatyfikację. Trauguttowi nie pozwolono na pożegnanie z bliskimi.  W ostatnim liście pisał z więzienia do żony: „Cokolwiek bądź ze mną się stanie, nieskończone dzięki składam codziennie Bogu, że Dziadki pod bacznym okiem i czułą opieką takiej Matki jak Ty będą wzrastać w łasce u Boga i u ludzi…”

 

 

List

W liście kilka słów dopisała też córeczka Traugutta Alojza. Miała wtedy 7 lat. Pierwsze literki pięknie wykaligrafowała, przelewając na papier całą miłość dla „najdroższego Ojczulka”. List przyszedł zbyt późno Traugutt już na niego nie odpisał. Zwrócono go żonie z dopiskiem spowiednika Traugutta już po jego egzekucji.

Kapucyn napisał: „Najstosowniej zdaje się na liście drogim od żony i dzieci umieścić słowa męża i najlepszego Ojca. Czytając te listy z rozrzewnieniem powiedział: – Jestem spokojny o dzieci kiedy je takiej żonie zostawiam, która kocha P. Boga, bo się z Jego Świętą wolą umie zgodzić. (…)

Chciał tylko dodać błogosławieństwo swoje i to więcej może jak trzykrotnie powtórzył ze łzami w oczach, ze wzruszeniem w sercu- Błogosławię żonę i dzieci (…) życia nie żałował dla siebie, ale rad by był żyć jeszcze dla żony i dzieci i dla tych co go kochali, jednakże pełen rezygnacji, spokoju i oddania się woli Boga umarł z prawdziwą odwagą chrześcijańską.”

za; Muzeum im. ks. Józefa Jarzębowskiego w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.