3 lipca 1632 urodził się wybitny Tylman z Gameren. Dzięki niemu Warszawa rozkwitła architektonicznie.

Do Polski sprowadził Tylman swój bogaty księgozbiór zachowany do dziś szczątkowo, ale znany z przekazów archiwalnych. Biblioteka, świadcząca o rozległości zainteresowań właściciela, zawierała oprócz traktatów i wzorników architektonicznych m.in. książki historyczne, filozoficzne i teologiczne, a także rozprawy z dziedziny nauk ścisłych i inżynierii wojskowej. Tylman reprezentował nowoczesny typ architekta-projektanta, który w minimalnym stopniu zajmował się realizacją dzieł, nie kierował osobiście pracami budowlanymi, wyłącznie nadzorując najważniejsze budowy. Niekiedy nie dostarczał nawet szczegółowych planów, a jedynie rysunki w małej skali, co niekorzystnie odbijało się na poziomie wykonania.

Rys biograficzny

Jako pierwszy architekt w Polsce osiągnął tak wysoką pozycję zawodową i społeczną. Podczas sejmu koronacyjnego w 1676 roku, Jan III Sobieski, w dowód uznania dla jego wiedzy i zasług jako inżyniera wojskowego, nadał mu godność kawalera Złotej Ostrogi, co równało się nobilitacji (dyplom jest przechowywany w zbiorach Gabinetu Rycin Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego). Nadanie szlachectwa zostało potwierdzone przez Sejm w 1685 roku, a architekt otrzymał wtedy spolszczone nazwisko Gamerski. Już w 1677 roku Tylman ożenił się z polską szlachcianką Anną Komorowską.


W swojej pracy (po odejściu z wojska) specjalizował się głównie w magnackich pałacach i rezydencjach. Opracował swój własny wzór takiej rezydencji, powtarzany potem przez wielu innych przedstawicieli baroku i nie tylko. W jego wzorze główna bryła budynku miała kształt prostopadłościanu, ustawionego tak, że krótsze ściany były bocznymi. Do nich z kolei przylegały elementy podobne do niewysokich wież, które mieściły w sobie często całe apartamenty. Sama bryła główna miała na środku dużą salę, łączącą wejście frontowe z ogrodowym, od której odchodziły korytarze do innych pomieszczeń – Bogusław DeptułaTygodnik Powszechny, Nr 28 (2818), 13 lipca 2003


 

 

 

W początkowym okresie swej działalności w Polsce van Gameren pracował głównie jako inżynier wojskowy w służbie rokoszanina, marszałka wielkiego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego (zm. 1667). Następnie przez wiele lat tworzył dla jego syna, Stanisława Herakliusza, sporadycznie przyjmując zamówienia na projekty rezydencji również od przedstawicieli innych rodzin magnackich i szlacheckich. W latach dziewięćdziesiątych XVII wieku krąg zleceniodawców architekta znacznie się poszerzył, dołączyli do niego m.in. Józef Karol Lubomirski, Jan Bonawentura Krasiński, prymas Michał Stefan Radziejowski i królowa Maria Kazimiera. W tym okresie częściej niż wcześniej tworzył budowle sakralne.


Trudno myśleć o sztuce polskiej XVII i XVIII wieku bez Tylmana. Trudno przecenić jego rolę, znaczenie i wpływ. Na jego indywidualny styl wpłynęła zarówno chłodna barokowa architektura Holendra van Campena, jak i dojrzały barok włoski Longheny i Berniniego. Jednak, jak podkreślają badacze, „niebo i zwyczaj polski” wywarły na artyście również swoiste piętno. Polegało to również na respektowaniu krajowego poziomu wykonawczego. „Stąd owe pseudopilastry, lizeny czy podziały ramowe, uproszczone do minimum belkowania i skromne profile gzymsów, unikanie kolumn i bogatszego decorum, cegła i tynk, a tylko wyjątkowo kamień czy marmur” – pisze Mossakowski. I trudno temu zaprzeczyć, patrząc z bliska choćby na detale pałacu w Nieborowie. Jednak gdy przedsięwzięcie było lepiej nadzorowane czy zwyczajnie lepiej opłacane, od razu zyskiwało na artystycznych i estetycznych walorach, jak warszawski Pałac Krasińskich.


 

 

Pozostaje tylko żal, że niektóre z budowli zaprojektowanych przez Tylmana nie istnieją, że nie można ich podziwiać, bo byłyby ewenementem architektonicznym nie tylko na polską skalę. Na przykład kościół- -pomnik na planie centralnym, zapewne dla Marywilu, (powyżej) dla uczczenia Jana III, z wielkim obeliskiem w zwieńczeniu. Jeszcze bardziej niezwykły kształt miało przybrać mauzoleum i kościół rodziny Morsztynów; prawdziwa nadwiślańska piramida schodkowa, jakby wprost z traktatu Sebastiana Serlia. Niestety Jan Andrzej Morsztyn, wykonawca testamentu swego brata Tobiasza, musiał uciekać z Rzeczypospolitej i rzecz cała pozostała niedokończona, potem zaś ją rozebrano. To ważne, że Warszawa oddaje wreszcie hołd jednemu z najważniejszych artystów w jej dziejach. Jak wiadomo, są to dzieje dziwne i często tragiczne. Nie mogę zapomnieć zdania, które jak refren powraca w „Pamiętniku z Powstania Warszawskiego” Mirona Białoszewskiego: „A Sakramentki płoną”... (B. Deptuła)

za; B. Deptuła, Cultura, PW

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *