[NASZ KOMENTARZ] Ścieżka rowerowa na bulwarach wiślanych jest źle zaprojektowana

Codziennie w samej Warszawie dochodzi od kilku do kilkunastu wypadków z udziałem rowerzystów. Coraz częściej są też sprawcami bardzo ciężkich wypadków. Aktyw rowerowy wypiera fakty, ale prawdą jest że mierzymy się z nowym zjawiskiem, który trzeba rozwiązać. 10, 8 lat temu jeżdzenie rowerem po mieście było czystą przyjemnością, dziś bardzo wątpliwą. Ale to nie do końca ich wina.

Fatalnie zaprojektowane ścieżki rowerowe

Wystarczy przejść się po Warszawie, aby zrozumieć że projektujący ddry nie za bardzo znają naszego miasta, jego charakteru, historii, i przede wszystkim urbanistyki naszego miasta. Same topograficzne mapy nie wystarczą. Musi być zaangażowany do tego wszystkiego mózg. Problemem też jest przekroczenie z ich strony progu kompetencji. Wzięli się za coś, o czym nie mają bladego pojęcia.

Chyba najbardziej jaskrawym złym, wręcz idiotycznym i przede wszystkim skrajnie niebezpiecznym dla życia ludzkiego projektem, jest ścieżka rowerowa na warszawskich bulwarach. Po pierwsze czy musiała tam być, skoro po drugiej stronie mamy wspaniałą trasę rowerową (my tamtędy jeździmy regularnie), która prowadzi aż do pięknego pałacu w Jabłonnej, wśród drzew, łąk i wspaniałego otoczenia. Warto tu wspomnieć, że Jabłonna od średniowiecza była własnością biskupów płockich, którzy w XV wieku wybudowali tu letnią rezydencję. W 1773 roku Jabłonnę odkupił od kapituły płockiej brat króla Stanisława Augusta – Michał Poniatowski ówczesny biskup płocki i późniejszy prymas Polski. Trasa znajduje się po praskiej stronie, absolutnie polecamy! Coś pięknego!

Po drugie wychodzący z tunelu na wysokości Zamku Królewskiego wprost wpadają pod rower. Gdyby projektujący w SISKOMie i pełnomocnik ds. rowerowych Łukasz Puchalski (dyr. ZDM) uważali pilnie na lekcjach fizyki, to wiedzieliby o teorii rozpraszania światła i propagacji fal. I tu obydwa zjawiska występują przy wychodzeniu z tunelu, kiedy to z obiektu zamkniętego wychodzimy na całkowicie dyferentną otwartą przestrzeń. Nie trzeba być fizykiem, żeby to rozumieć ale przede wszystkim widać, że coś jest nie tak!

Sami wielokrotnie byliśmy ofiarą źle zaprojektowanej ścieżki. Co prawda to SISKOM budował tę ścieżkę, ale to Puchalski nie jako dyrektor ale jako pełnomocnik d/s rowerowych jest odpowiedzialny. Poza tym nawet ustawa mówi o oświetleniach w tunelach, i o tym że nie może występować nagła zmiana intensywności światła na wjazdach!

Warunki techniczne jakim powinny odpowiadać obiekty inżynierskie i ich usytuowanie, Dz. U. 63 z 2000 mówią jasno;
 
 

 

Pełnomocnik prezydenta d/s rowerów Puchalski niestety nie stanął na wysokości zadania, dlatego też  to stanowisko powinno być natychmiast zlikwidowane. Jego niekompetencje są zbyt niebezpieczne przy poważnych projektach!

Będzie interpelacja

Radna Warszawy Aleksandra Śniegocka- Goździk z Koalicji Obywatelskiej, chce poważnych zmian na Bulwarach Wiślanych. Zwróciła się z tym do ratusza. Przede wszystkim zmiany jakie powinny się pojawić; to zmiana oznakowania oraz kontrola prędkości poruszających się po ścieżce rowerzystów oraz osób na hulajnogach – pisze Warszawa w Pigułce.

Pani Radna, nie ten kierunek. Dajemy Pani radę co należy zrobić. Wystąpić do SISKOM-u o warunki budowy ścieżki rowerowej na bulwarach, i do Łukasza Puchalskiego. Jak nie będzie Pani rozumieć raportu, który Pani dostanie, pomożemy go przeanalizować.

To jest pierwszy podstawowy problem. PORAŻAJĄCA NIEKOMPETENCJA dyrektorów nie tylko w Zarządzie Dróg Miejskich, którzy nie eliminują żadnych zagrożeń, tylko je stwarzają. Powtórzmy stanowczo. Stanowiska Puchalskiego jako pełnomocnika ds. rowerowych , w tej formie, do natychmiastowej likwidacji!

Sam projekt bulwarów zostawia bardzo wiele do życzenia, na przykład pod względem wykorzystania potencjału Wisły. Rozmowy z żeglarzami są bardzo rozwijające i wiele mogą nauczyć. Poza straszną betonozą, został utrącony potencjał bulwarów. Celowo?

Dlaczego rowerzyści nie dostają mandatów?

Takie pytania zadała interia.pl. Czego się można dowiedzieć?

„Od początku kwietnia ubiegłego roku do połowy maja Straż Miejska złapała prawie 550 rowerzystów, którzy przekroczyli przepisy ruchu drogowego. Wobec większości z nich – niemal 380 zastosowano „środki oddziaływania wychowawczego” – takiej odpowiedzi udzielił wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski na interpelację jednej ze stołecznych radnych.

W ponad 140 przypadkach łamania kodeksu drogowego przez cyklistów strażnicy byli bardziej nieubłagani i sprawców ukarali mandatami. Ponadto skierowali 24 sprawy do sądu, a trzech – będących pod wpływem alkoholu – przekazali policji – relacjonuje interia.pl

Jerzy Jabraszko ze Straży Miejskiej, że nie ma czegoś takiego, jak polityka działań tej służby w stosunku do rowerzystów. „Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji, w której znajduje się rowerzysta i strażnik, który podejmuje w stosunku do niego interwencję” – powiedział interii.

Zatem to nie tylko rowerzyści są winni sytuacjom na stołecznych drogach rowerowych ale przede wszystkim decydenci, którzy nie mają bladego pojęcia o projektowaniu miejskiej infrastruktury.

Czytaj więcej na https://motoryzacja.interia.pl/raporty/

 
Portal Warszawski
 
zdj. WarsawTour

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *