27 maja 1940 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym zamordowany został gen. Bolesław Roja

27 maja 1940 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym zamordowany został gen. Bolesław Roja, jeden z najsłynniejszych oficerów Legionów Polskich wykazujący się niezwykłą odwagą w walce o Niepodległą stojąc zawsze na pierwszej linii ognia, twórca i dowódca słynnego 4. Pułku Piechoty Legionów Polskich, poseł na Sejm II RP i działacz społeczny. Dziś rozpoczynamy międzynarodową konferencją „Polscy więźniowie w KL Sachsenhausen. Upamiętnienie generała Bolesława Roi.

„Zadusił go młody esesman”

Urodzony w 1876 roku Bolesław Roja był jednym z najważniejszych dowódców legionowych. Jego 4. Pułk Piechoty Legionów Polskich, sformowany na wiosnę 1915 roku, stacjonował w okresie międzywojennym w Kielcach. Z tej jednostki w marcu 1939 roku na Westerplatte został wysłany pluton wartowniczy w sile blisko 68 żołnierzy.

Bolesław Roja brał też udział w wojnie polsko-ukraińskiej (obrona Lwowa) i wojnie polsko-bolszewickiej. W 1922 roku przeniesiony w stan spoczynku. Poseł na Sejm z ramienia Stronnictwa Chłopskiego (1928-1929).

Podczas II wojny światowej włączył się w podziemną działalność Polskiego Czerwonego Krzyża. W marcu 1940 został aresztowany przez Niemców, którzy z Pawiaka przewieźli go 3 maja do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie 27 maja został zamordowany.

Niemcy wiedzieli, że jest polskim generałem w stanie spoczynku, a mimo to – a może właśnie dlatego – znęcali się nad nim w wyjątkowy sposób.

 


Wizyty trwały niemal bez przerwy, a Roja był coraz bliższy śmierci, bowiem żaden z hitlerowskich „rycerzy” nie odmówił sobie przyjemności dania kilku kopniaków leżącemu w kącie baraku staremu generałowi. Po kilku dniach Schubert, znudzony zbyt długim dogorywaniem niepodnoszącego się już starca, tłukł go aż do skutkuwspominał Gabriel Zych, pisarz i więzień obozu Sachsenhausen.


 
Z kolei inny więzień obozu ojciec Henryk Maria Malak tak wspominał śmierć legendarnego dowódcę legionowego:
Generała Roję wykończono wczoraj na ulicy przed barakiem. Zadusił go młody esesman, przydeptując mu gardło. „Patrzcie! Tak kończy polki generał”!
Równie dramatyczną relację, aczkolwiek nieco różniącą się od pozostałych pozostawił Józef Ścisło:
27 maja 1940 r. przed blok nr 13 karnej kompanii wyprowadzono gen. dyw. Bolesława Roję. Podszedł do niego kapo i zapytał: „Kim jesteś”?. „Jestem polskim generałem w stanie spoczynku, więźniem politycznym w niemieckim obozie koncentracyjnym” Usłyszał odpowiedź: „Kim?!” – krzyknął kapo i uderzył go w twarz. „Już powiedziałem” – odparł spokojnie stary człowiek. Rozpoczęło się bicie. Kapo w bestialski sposób znęcał się nad więźniem. Generał upadł na ziemię. „A teraz kim jesteś?” – wrzasnął oprawca. „Generałem polskim, więźniem obozu Sachsenhausen”. Padły dalsze ciosy na głowę, plecy, brzuch, ręce i nogi. Z ust więźnia poczęła broczyć się krew. „Kim jesteś?”. Byłem i umrę polskim generałem” – już tylko wyszeptał generał. Wtedy kapo stanął mu nogą na jego szyi i udusił go.
 
Po wojnie gen. Roja został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.
 
? Był kawalerem Virtuti Militari, Krzyża Niepodległości i Krzyża Walecznych (czterokrotnie).
 
Z okazji 75. rocznicy wyzwolenia na terenie b. obozu stanął pomnik gen. Bolesława Roi, współfinansowany przez IPN.
za; IPN
 
Portal Warszawski
 
zdj. EchoDnia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *