Nie tylko zwężanie ulic jest problemem, ale postępująca deestetyzacja miasta!

Zachwycanie się Warszawą, i mówienie o niej w kontekście europejskiej metropolii nie jest ani śmieszne ani zabawne. Mówienie o Warszawie piękne miasto, albo jest celowym zabiegiem, albo powielane jest przez coraz mniej wymagające społeczeństwo. Jeśli miasto zniża się do poziomu malowania zapór betonowych, i robi wokół tego akcję pt, będzie pięknie, upięknij pl. Zbawiciela, to znaczy że brakuje nam prawdziwych elit. I to znaczy, że zaczął się regresji.

Warszawa jest miastem pozbawionym perspektyw

Od paru lat Warszawa zalewana jest obrzydliwą, plastykową małą architekturą, która rzekomo ma dawać poczucie bezpieczeństwa. Autorem tej deestyzacji Warszawy jest Łukasz Puchalski (dyr. ZDM-u) et consortes z Zarządu Dróg Miejskich. Sam dyrektor wychowany w małym mieście, nie zna ani historii Warszawy, ani nie ma kwalifikacji do zarządzania przestrzenią miejską. Jego wykształcenie jest owiane aurą tajemnicy. To samo Dybalski, Osowski z GW, Buciak, Mencwel, Streczewski, Zboralski (brednie24) itd. – NIKT Z NICH NIE MA KOMPETENCJI do zarządzania miastem. Pytanie jakim cudem ci ludzie wzięli się za robotę, o której nie mają pojęcia, nie znajduje odpowiedzi. Takie rzeczy są możliwe tylko w priwislańkim mieście, i szerzej w naszym kraju.

Obrzydliwe potykacze na ulicach, jakieś dziwne konstrukcje zabierające masę przestrzeni, jakieś progi które ponoć mają zwalniać ruch, to wszystko są nowe, wymyślone zasady, bardzo często niezgodne z wszelkimi prawami mechaniki czy fizyki.  Idealnym przykładem jest wielki potykacz w Al. Ujazdowskich, na którym można się po prostu zabić. Dla rdzennych mieszkańców Warszawy, jest szokiem tempo, w którym ratusz ramię w ramię z ZDM-em, i miejskimi uzurpatorami niszczy nasze miasto. W imię urojonej ochrony ludzkiego życia!

Na ulicy Narbutta (poniżej) mieszka masa przyjezdnego tęczowego demokratycznego aktywu, który donosi na źle parkujące samochody, i we współpracy z ZDM-em, niszczy nam miasto. O tej patologicznej zażyłości pisaliśmy TUTAJ.

 

 

O tej dewastacji na ul. Spacerowej było głośno, początki rządów Puchalskiego. W historycznej części miasta, ZDM traktując ludzi jak idiotów, po prostu stawia to łajno, które jedynie co robi to daje więcej miejsca rowerzystom. Czy postawiono to zgodnie ze sztuką, i zgodnie z prawem, niedługo będziemy wiedzieć. Takich przykładów już są tysiące. Cała Warszawa, nawet jej zabytkowe historyczne kwartały, zostały dosłownie obsr..ne. To się właśnie nazywa deestytazcją. Odpowiadają za to ludzie bez kompetencji, i wiedzy na temat estetyki, czy piękna!

 

 

To nie koniec

Barbarzyńskie traktowanie naszego miasta w kontekście zabytków, historycznych osi (jeszcze trochę ich jest), architektury czy urbanistyki jest nadto widoczne. Nekanda – Trepke (Konserwator Zabytków za rządów Waltzowej) wyburzała całe kwartały naszego miasta (np. XIX wieczne carskie koszary przy Łazienkach).  W nagrodę, została później dyrektorem Muzeum Warszawy, które w chwili obecnej płaci pieniędzmi podatników za „występy” mencwla. Tak się kaszle. Ale i proces dewastacji Warszawy nie ustaje!

O zniszczonym Placu Zbawiciela (czerwony proletariat usilnie nazywa go zbawixem) nie ma się co rozpisywać, tak samo jak o całkowicie zniszczonych przez ZDM-owski badziew, Al. Ujazdowskich.

Centrum miasta, bo tu się przenosimy, zaczyna zamieniać się w najbrzydszą część Warszawy. Od jakiegoś czasu panuje moda na bezkształtną „nowoczesną” architekturę, bez kontekstu z przeszłością. Dochodzi też element dogęszczania, które nie dba o estetyczne otoczenie. W ogóle!

Warszawa, miasto pozbawione perspektyw widokowych i urbanistycznych, serwuje nam czarną architekturę. Przy budynku PAST-y powstał kolejny potwór, który zasłonił w miarę historyczną pierzeję ulicy Zielnej, podobny powstaje przy ul. Świętokrzyskiej, tuż przy Rondo ONZ. Czarny kolor jest kolorem zamkniętym, bez możliwości narracji czy interpretacji, nie da się z nim za wiele zrobić, tak sam jak nie da się już nic zrobić z postępującą degradacją estetyczną naszej Warszawy. Deestetyzacja stała się nieodzownym symbolem rządów ostatnich 15 lat.

Ciekawe ile będzie nas kosztować rewitalizacja tych potworków, bo z pewnością tego nie zostawimy! Ciekawi jesteśmy gdzie się podziali konserwatorzy zabytków?? Gdzie naczelny architekt Warszawy???

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *