[TYLKO U NAS] Warszawskie szkoły blokują dostęp do matur! To celowy i powszechny proceder!

Myślałeś, że najlepsze szkoły mają dobry patent na naukę? Albo trafnie wybierają najlepszych kandydatów? Niestety, to mit. Okazuje się, że na wyniki pracują też nauczyciele a dyrektorzy selekcjonują słabszych uczniów i dbają by nie podeszli do matury. Wiemy to z licznych relacji uczniów i rodziców. Już cztery lata temu na jednej z warszawskich grup informowano o tym procederze, ale w warszawskich urzędach, uczelniach i mediach, panuje istna zmowa milczenia. Na łamach Portalu Warszawskiego od kilku miesięcy piszemy o patologicznej sytuacji w warszawskiej edukacji!

Jak wygląda proceder zazwyczaj?

Wystąpiliśmy do OKE (Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Warszawie), która organizuje egzaminy, w tym matury, z wnioskiem o kopie pism dyrektorów z informacją o rezygnacji z matury złożonych w ostatniej chwili. W odpowiedzi dostaliśmy kilkaset takich pism (w sumie ok. 220 warszawskich szkół) z lat 2019 i 2020. Analiza tych dokumentów jest mocno niepokojąca! Sprawę badamy od trzech miesięcy.

 

 

Kilku nauczycieli, zazwyczaj matematyki, języka polskiego selekcjonuje uczniów, którzy mogą nie zdać matury, lub zdać ją słabo. Robią to już w 3 klasie (na ponad rok przed końcem szkoły, w liceach 3 letnich selekcja zaczynała się w 2 klasie, a w technikach 5 letnich w 4), słabszym uczniom nie daje się promocji do klasy ostatniej. Jest to technika bezpieczna dla nauczycieli, bo robiona zawczasu. Problem pojawia się w momencie, kiedy słabszy uczeń dojdzie do klasy ostatniej. Potem  proponuje się mu zakończenie szkoły poprzez wystawienie na koniec roku ocen pozytywnych, w zamian za obietnice, że nie podejdzie do matury. Sama ustna obietnica mogłaby nie wystarczyć, więc wykonuje się typowy dla biurokracji rytuał składania pism, choć jak pisaliśmy jest on po 7 lutego 2021 roku pozbawiony mocy prawnej. Poza pismami wywiera się na tych wybranych uczniach presję by nie podchodzili do matury, nie robili zamieszania w dniu matury i nie przeszkadzali swoim zdolniejszym kolegom. Dochodzi jeszcze groźba kar zarówno wewnętrznych w szkole (co jest ciekawe bo zdający maturę nie są już uczniami szkoły), presja poprzez rodziców czy groźby zawiadomienia policji w przypadku próby wejścia na egzamin.

Tak w praktyce, a jak to wytłumaczą dyrektorzy?

Wszystkich dyrektorów, którzy poinformowali w poprzednich dwóch latach OKE o rezygnacji z matury swoich uczniów, spytamy o podstawę prawną tych działań. Skąd wiedzieli na kilka dni przed maturą, że dany uczeń nie będzie do niej podchodził, skoro nie zostały wystawione jeszcze oceny końcoworoczne, albo były już wystawione ale nie skończył się czas na wniesienie wniosku o egzamin komisyjny?  Skąd wiedzieli, że uczniowie nie skończą lub nie ukończyli innych szkół? Czy ktoś z uczniów składał zmianę deklaracji maturalnej np. w postaci rezygnacji z egzaminu maturalnego w okresie 12 tygodni przed terminem matury, a konkretnie po 7 lutym a przed egzaminem maturalnym w latach 2019, 2020 i 2021? Zgodnie z ustawą złożenie takiej deklaracji po 7 lutym nie rodzi skutków prawnych. Wiedzą o tym też dyrektorzy, więc czemu wysyłają w marcu i kwietniu pisma do OKE z listami uczniów, którzy rzekomo mieli zrezygnować z matury?

 

 

Milcząca zgoda urzędów

Proceder blokowania dostępu do matury jest powszechny, co roku odbywa się w wielu szkołach średnich w Warszawie. Wiedzą o tym wszyscy urzędnicy i politycy odpowiedzialni za oświatę, ale prawie nic z tym nie robią. Osobą odpowiedzialną za warszawską oświatę jest Renata Kaznowska, pełniąca od wielu lat funkcję wiceprezydenta Warszawy.

OKE ignoruje pisma o rezygnacji z matury wysłane po terminie, zresztą arkusze z pytaniami są wkładane do zalakowanych kopert na przełomie lutego i marca i nie ma technicznej możliwości rozpruwania kopert. Kuratorium nie poczuwa się do odpowiedzialności do nadzorowania matur, nie należy to do ich uprawnień, a sposób oceniania uczniów jest zbyt skomplikowany by kuratorium mogło to kontrolować. W 2016 roku kurator wysłał oficjalny list do maturzystów i dyrektorów, jego treść jest nadal aktualna bo nie zmieniły się przepisy.

Kurator w liście stawia sprawę jasno; list kuratora

Również urząd miasta nie nadzoruje szkół w zakresie oceniania i organizacji matur, bo nie ma takich uprawnień. Miasto może kontrolować swoje szkoły wyłącznie w zakresie finansowym, materialnym. Nie prowadzi nadzoru pedagogicznego. Urzędników miejskich nie interesuje to czy dyrektor łamie prawo do czasu aż zostanie skazany prawomocnie. Do do tego potrzebne są działania prokuratury, a te jak wiemy zajmują się głównie złodziejami batoników, czasem morderstwami i preparowaniem haków na przeciwników politycznych.

 

 

Jak nie dać się zastraszyć?

Najbardziej skuteczną metodą obrony jest ucieczka. Po prostu zmieniamy szkołę na jakąś poważną, np. liceum dla dorosłych. W trudniejszej sytuacji są uczniowie techników, którym zależy na tytule zawodowym.

Sprawa jest rozwojowa, a my będziemy do niej wracać.

Niedługo też opublikujemy listę szkół, które uczestniczą w tym procederze.

 

 

 

Portal Warszawski

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *