Kamienica przy ul. Jagiellońskiej 9 była miejscem komunistycznych zbrodni!

W dniu 6 maja 2020 roku złożyłam wniosek do Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków o objęcie ochroną prawną kamienicy przy ul. Jagiellońskiej 9 w Warszawie, bez wątpienia zasługiwała na to pod kątem architektonicznym. Z dokumentów archiwalnych i relacji świadków, wiedziałam jednak, że ta kamienica skrywa mroczne historie doby komunizmu. W dniu 9 maja 2021 roku odkryłam prawdę tamtych dni. W podwórzu był areszt XV Komisariatu Milicji, którego obsadę karową stanowiły komunistyczne podlotki, w środku 3 cele i nieznane do tej pory napisy. O znalezisku poinformowany został Instytut Pamięci Narodowej – pisze Anna Datkowska, prezes Stowarzyszenia Kolekcjonerzy Czasu, które doprowadziło do ochrony katowni przy ul. Strzeleckiej!

Katownia

Miał na imię Andrzej, od dziecka wiedział, że wolność jest wartością nadrzędną, tym samym kierowali się jego rodzice i dziadkowie, którzy (od kiedy tylko sięgał pamięcią) walczyli o niepodległość. Ojciec zawsze mu powtarzał: Pamiętaj Andrzejku, jeszcze będziemy wolni! Ojciec zginął na początku II Wojny, Andrzej miał wtedy dwadzieścia parę lat, jednak nie opłakiwał ojca, na jego pamiątkę sam poszedł walczyć o niepodległość.

 

 

W latach 50-tych był w piątce POŻ, działali sprawnie i bezkompromisowo, doprowadzając do szału komunistycznych pachołków. W Warszawie mieli kilka melin wierzyli, że sztywna konspiracja odniesie sukces. Był rok 1953, w mieszkaniu na Woli albo na Pradze był kipisz, Andrzej wpada razem z całą piątką, wiedzą już, że jest źle. Trafiają do XV Komisariatu Milicji na Jagiellońskiej 9 na Pradze. Jest ciężko, przesłuchania odbywają się w pokoju na parterze, trwają po kilka a nawet kilkanaście godzin (to tzw. konwejer), za każdym razem prowadzi je inny oficer śledczy. Biją, ubliżają i grożą, plują na skrawek polskiej flagi, jaki Andrzej miał przy sobie, to pamiątka po jego ojcu.


To moje kolejne bardzo ważne odkrycie na Pradze. Pamiątkowe inskrypcje po 68 latach mogą opowiedzieć nieznane do tej pory historie. Pytań jest wiele. Czym było POŻ? Bez wątpienia organizacją niepodległościową. Kim była „pątka POŻ”, która przetrzymywana była na Jagiellońskiej? Czy „Gęsiuwa” to dawna Gęsiówka czyli więzienie zorganizowane w koszarach Wołyńskich przy zbiegu ulic Gęsiej i Zamenhofa w Warszawie, które dziś już nie istnieje? Kłaniam się historii i Bohaterom walk o Niepodległość! – Anna Datkowska, Kolekcjonerzy Czasu.


Pytają o nazwiska i adresy, padają pseudonimy, nikt jednak nie pęka. Cała piątka trzyma wysoko głowę. Pomiędzy przesłuchaniami lądują w celach bez toalet i okien, tylko zimne ściany i podłoga, wielkie i ciężkie kraty zamiast drzwi. Światło świeci się na korytarzu. Na ścianach pozostawiają po sobie prawdopodobnie ostatnie ślady: „Tu siedziała piątka za wolność” czy „Tu siedziała piątka POŻ”. Jest grudzień 1953 roku, Andrzej nie wraca z przesłuchania, koledzy zostawiają po nim ostatni ślad: „Andrzej poszedł na Gesiuwe 3 XII 53”….

 

 

Po tygodniu do celi trafił wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna – nie chciał rozmawiać, on też nie wrócił z przesłuchania, na zewnątrz słychać było strzały, zostały ślady po kulach przy wejściu.

TAK MOGŁA WYGLĄDAĆ TA HISTORIA, JEST ONA JEDYNIE SWOBODNĄ INTERPRETACJĄ ODNALEZIONYCH W DAWNEJ CELI NAPISÓW. JAK BYŁO NAPRAWDĘ?

Więcej szczegółów na stronie: Kolekcjonerzy Czasu

Tekst i zdjęcia Anna Datkowska, Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu

Portal Warszawski

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły