[Felieton] Każdy może zmieniać wozy tak często jak lubi, co jest zupełnie zrozumiałe i każdy ma do tego prawo

Oczywiście każdy może zmieniać wozy tak często jak lubi, co jest zupełnie zrozumiałe i każdy ma do tego prawo.Natomiast, to jest właśnie przykład ekologicznego podejścia – jeżeli coś można powiedzieć, to jak ze wszystkim – naprawiaj rzeczy, nie wymieniaj, kupuj nowe jak potrzebujesz a stare już zużyjesz i nie da się ich albo nie ma sensu naprawiać.

Rzeczy słabej jakości

Niestety producenci robią teraz rzeczy słabej jakości, buty się rozpadają, baterie zużywają, nawet łańcuchy rozrządu z czasów M52B28 można posłać w zapomnienie i robią teraz jakieś 'łańcuszki', które ludziom pękają, w dodatku wymienne jedynie po wyjęciu silnika.

I właśnie zamiast wymieniać sprawne samochody spalinowe na nowe elektryczne, powinno się o nie dbać, utrzymywać w dobrym stanie technicznym, jeździć jak najdłużej i wymieniać je jak najrzadziej, jeżeli zależy komuś na ekologii i dbaniu o zużywanie surowców planety.

 

 

Swoim poprzednim wozem – E46 328Ci z 1999 jeździłem 10 lat, i w zasadzie tylko dlatego zmieniłem bo trafiło się fajne F32 428i, które może niekoniecznie było mi potrzebne i nabyłem z własnej próżności. Zresztą kilka lat już i tak nim jeżdżę, ale mam zamiar nim jeździć w opór. Jedyne co sprawi, że zmienię samochód na inny to będzie wymuszenie na mnie niszczenie planety, wysłania małych dzieci z Afryki do kopalni litu, tylko po to by można było dla mnie zbudować Taycana lub Teslę S, które na pewno nie będą tak trwałe jak 428, które zgodne z Euro6/SULEV w zasadzie ma emisję na poziomie hybryd i prawie w ogóle nie zanieczyszcza otoczenia.

 

 

Świat wybrał skrajny konsumpcjonizm

Z eko-oszołomami można się zgodzić w jednym, przynajmniej moim zdaniem i po części – że świat poszedł w jakiś skrajny konsumpcjonizm. Zamiast ludziom mówić o tym  co powyżej napisałem na wstępie, o szanowaniu rzeczy i powstrzymywaniu się od niepotrzebnych zmian, to wymusza się na nich zmiany w sposób kuriozalny, wymusza się wymianę elektroniki, tworząc niezoptymalizowane badziewne oprogramowanie, pożerające więcej mocy, wymusza się sztucznie wymianę samochodów na elektryczne, zamiast w naturalny sposób pozwolić 'odejść' tym spalinowym i wykorzystać ich już pozostawiony ślad węglowy i zużyte na nie surowce jak najdłużej, zamiast zmieniać co chwila na nowe i nowe.

Tak więc tu nie chodzi o to żeby „żreć gruz” i sobie tyłek wycierać drewnem, jeżdżąc całe życie rowerem w deszczu ciągnąc za sobą coś o aparycji ToiToia (oczywiście jak ktoś chce to spoko), cofając się cywilizacyjnie do epoki kamienia łupanego, ale zachowując minimum konsumpcyjnego rozsądku, można sobie spełniać American -Polish dream, jeździć fajnym wozem, mieszkać na przedmieściach i jeść co jakiś czas burgery bbq, i tu znowu jak kto woli – również te bezmięsne, które notabene są bardzo smaczne.

Komentarz do artykułu z interia.pl

Andrzej Czarnowski, (#StopKorkom, LubięMiasto)

zdj. A. Czarnowski

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *