[FELIETON BARDZO DOSADNY] ***** MJN? Kto naklejkami wojuje, czyli rzecz o początku końca uzurpatorów mejskich

Od samego początku uzurpatorzy miejscy, mylnie zwani „aktywistami” miejskimi, posługują się wulgarnym, pełnym żółci i hejtu rynsztokowym językiem. Od kilku lat pokazuje ten fenomen Ośrodek Nadzorowania Aktywistycznej Nienawiści. Portal Warszawski od lat pisze o prawdziwej naturze tzw. „aktywu”. O ich prostackim, nienawistnym języku. Ale co gorsza, nikt poza nami tego nie piętnuje, mimo że jako dziennikarze jesteśmy też przez nich wyzywani, szkalowani, grozi się nam, a aktywiści z Wygra Warszawa Jana Śpiewaka (kreującego się na autorytet) chcieli naszej śmierci w sieci. Nasz Portal zniknął przez „aktyw” na pół roku z internetu.

Co się stało?

 

Gdzie system edukacji popełnił błąd? Organizacje aktywistyczne oraz osoby związane z tym środowiskiem w brutalny sposób, pełen chamstwa, personalnie atakują każdego kto śmie mieć inne zdanie. Używanie słów autkiści, kierowczyki, blachosmrodziarze, przyspawańcy jest również tolerowane oraz używane przez dziennikarzy, zwłaszcza tych sprzyjających aktywistom. Osowski z Gazety Wyborczej, która pełni ostatnio rolę poradnika dla osób z problemami seksualnymi, ośmiela też tak pisać! Kto i dlaczego pozwala w oficjalnych mediach na tego rodzaju publikacje, kto takie osoby stawia w świetle reflektorów? Akcje typu naklejanie obraźliwych obrazków, smarowanie samochodów rożnego rodzaju substancjami, namawianie do dewastacji, ba, chwalenie się w sieci tego rodzaju wyczynami. Gdzie się podziała kultura, wrażliwość? Dlaczego najwięcej o niej krzyczą Ci, którzy wykorzystują cały wachlarz obraźliwych treści, a kreują się na nowoczesnych, świadomych, postępowych, współczesnych obywateli?

 

Chcą uczyć kultury, ale nie mają o niej pojęcia

 

Niestety organizacje aktywistów typu Miasto Jest Nasze stosują wspomniane środki od dawna. Stosują blokady rozmówców, czy ich wpisy tłumacząc się, że to hejt. Są animatorami obrzydliwych personalnych ataków (naczelny PW bez przerwy!), nawet na wojewodów czy prezydentów miast, którzy nie chcą tańczyć jak im aktywiści grają. Nie dopuszczają do publikacji żadnych informacji, które są sprzeczne z linią ideologiczną. A w mediach usiłują się kreować jako rzekomo głos wszystkich mieszkańców. Ich hejt jest dobry, gdyż sami uważają to za krytykę. Jako rzekomo wykształcone humanistycznie osoby, chyba nie chcą zauważać, że kopiują metody rodem z lat 50 XX wieku. Widać u nich elementarne braki zarówno w wiedzy, zachowaniu, kulturze jak i postrzeganiu normalności. Ale przede wszystkim są autentycznymi i bardzo niebezpiecznymi dyletantami. Nic tak jak internet nie przyczynia się do wypłynięcia na powierzchnię patologicznych zachowań nizin społecznych, które jak nic były zaniedbane wychowawczo. Tym bardziej zapraszanie takiego Mencwela przez Muzeum Woli, czy Muzeum Warszawy  w roli speca, przez instytucje rzekomo kulturalne i utrzymywane przez nas wszystkich, SZOKUJE! Resztę nazwisk pozostawiamy dla siebie, bo nie ma sensu aby promować istne Zło.

 

Lecz każda akcja powoduje reakcję

 

Agresywność jednej strony powoduje to samo u drugiej. Jeszcze niedawno nie było grup anty-aktywistycznych. Dziś są, pojawia się ich coraz więcej i rosną w siłę z każdym miesiącem. Pojawiają się zatem również kalesoniarze, cyklopaci, roweraki czy patoaktywiści…. Od miesiąca istnieje Inicjatywa #StopKorkom (Portal Warszawski jest duchowym Ojcem tego projektu) jest dobitnym dowodem, że warszawiacy mają ich wszystkich dość! A u nich powoduje to frustrację i coraz bardziej skrajne zachowania zadufanych w sobie, pełnych pewności o swojej nieomylności, pełnych wybujałego ego aktywistów. To też są typowe zachowania ludzi bezkształtnie źle uformowanych w dzieciństwie. No bo przecież normalny człowiek, sprawnie funkcjonujący duchowo i intelektualnie, nie zakłada grupy donoszącej na innych, gdzie brylują takie typy jak Smyk, Brywczyński, Galeński (to ten od psich odchodów), Stop Cham Warszawa (patologia zupełna – prześladują każdego kierowcę, który zaparkuje o 3 cm samochód, nawet niepełnosprawnego, no jak dla nas zachowania absolutnie nadające się na badanie kliniczne),takimi patologicznymi zachowaniami nie będzie się chwalić! Ale za to normalni ludzie zaczynają reagować i odpłacają się tym samym. W sumie to smutny widok i jakiś cywilizacyjny upadek, że o jakąś gównianą za przeproszeniem metalową konstrukcję, ludzie chcą oddawać życie, i podpalać stary świat! Ale tak to jest, że jak niczego tych ludzi w ich domach nie nauczono, a teraz sypiają z zimnym metalem. I wszyscy inni też mają z nim sypiać!

Dziel i rządź, to motto aktywistów, a dokładnie ich zleceniodawców. Właśnie wraca do nich wszystko rykoszetem!

 

 

Nie tylko Warszawa

Budzi się cała Polska. W Łodzi, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu powstają inicjatywy sprzeciwiające się tej chorej całkowicie odhumanizowanej wizji nowego czerwonego rowerowego towarzysza. I proszę nam wierzyć, że warto walczyć i być nieprawdopodobnie konsekwentnym. Portal pęka z radości widząc co się dzieje, bo doskonale wiemy, że to nasza ogromna zasługa. Nie odpuściliśmy, stosowaliśmy te same metody co aktyw (nic trudnego) i wiedzieliśmy naprawdę, czuliśmy to wewnętrznie, że ten rok będzie przełomowy i będziemy mogli wszyscy powiedzieć im won (cytując Walkiewicza z Wygra Warszawa, organizacji założonej przez Śpiewaka, autora pamiętnych słów jebać kler).

Tu akcja z Krakowa, Łukasz Frank to krakowski odpowiednik Puchalskiego, dyr. warszawskiego ZDM-u!

 

 

Coś poszło nie tak w pięknych planach. Czy może idea słuszna, tylko ludzie do niej nie dojrzeli? Znów skądś to znacie?

Dziś natomiast otrzymaliśmy od Czytelnika takie oto zdjęcie. Gwiazdki na górze…

Nie zejdziemy na wasz (bo nie Wasz) poziom – Ale czas aby Miasto Jest Nasze i całą tę zgraję uzurpatorów miejskich pogonić! Z całą stanowczością!

ActivistWatch, Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *