Czy „remont” ul. Białołęckiej to kolejny bubel?

ZDM podniecał się parę dni temu zapachem świeżego asfaltu. Stan ekstazy czuła cała Warszawa, a radość z powodu remontu drogi, co jest psim obowiązkiem tej instytucji, odebrała trzeźwość myślenia. Niestety. To nie jest dobrze wykonana robota, to kolejny bubel, za który zapłacili warszawiacy.

Według ZDM-u

Białołęcka z naprawionym fragmentem nawierzchni. Długi czerwcowy weekend poświęciliśmy na naprawę nawierzchni ul. Białołęckiej. Prace prowadziliśmy na ok. 800-metrowym odcinku od przystanku „Dobka z Oleśnicy 02” do ul. Przykoszarowej.

Najpierw sfrezowaliśmy stary, wyeksploatowany asfalt. Następnie położyliśmy warstwę wiążącą, a później ścieralną – łącznie ponad 5300 m kw. nowej masy bitumicznej. Remont jezdni zakończył się w poniedziałek nad ranem. Rano i przed południem trwały ostatnie, kosmetyczne prace, które wiązały się z porządkowaniem poboczy.- czytamy na stronie Zarządu Dróg Miejskich.

Fakty

Projekt tej ulicy leży w archiwach miasta, a dokładnie w ZMID, i nie polega on na liftingu tej ulicy, a na poważnej przebudowie polegającej na zwiększeniu przepustowości, wykonaniu odwodnienia, ścieżek rowerowych i chodników dla pieszych. Na to była podpisana umowa. Tymczasem obecna naprawa objęła TYLKO I WYŁĄCZNIE wymianę warstwy ścieralnej. To naprawa nie rokująca, gdyż nie wzmocniono podbudowy i nie wykonano odwodnienia na naprawianym odcinku. Są to wyrzucone pieniądze w błoto. Zamiast budować kładki dla niewielkiej części mieszkańców, warto zastanowić się nad pracami które przyniosą efekty dla setek tysięcy mieszkańców przemieszczającymi się tą ulicą codziennie.

Portal Warszawski

zdj. ZDM

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *