[FELIETON] Dlaczego stołeczne media promują patologiczną wizję świata zaburzonych jednostek??

To jest o czym od lat piszemy. „Urabianie”, podprogowe wąchanie ludzi, wprowadzanie trybu rozkazującego, kreowanie oczywistej oczywistości, nie pozwalającej OCZYWIŚCIE na żaden kompromis. Taka jest przyszłość.  Zdecydowana większość stołecznych mediów zostało zaangażowanych przez swoich decydentów, sponsorów do do tego aby wizja narzucana przez 3% szaleńców, stała się ogólnym stylem życia. Nie jest łatwo, bo okazuje się że Polak nie lubi jak mu byle nieumyty nieuk w zaplutym sweterku, zagląda do jego portfela i garażu. Warto wiedzieć, że te media przy okazji kreują również modę na zaburzone i kryminogenne jednostki. Ostatnio do tego chóru dołączył również inny portal.

 

Napoleony autorytetem?

W niedawnej rozmowie o przebudowie trakcji kolejowej, przed którą Warszawa stoi, „specem” w Transporcie Publicznym był uzurpator miejski, mylnie zwany aktywistą – Krzysztof Daukszewicz ze Stowarzyszenia Dla Pragi. Stowarzyszenie to słynie z niegospodarności, (portalwarszawski.com.pl/2021/05/08/2⃣0⃣-tys-miesiecznie) kłamliwej narracji, niszczenia przestrzeni miejskiej (ul. Stalowa),  i donosów na niezależne media! Daukszewicz to również autor dwóch fałszerstw w Budżecie Obywatelskim. Jeden z tych projektów został skierowany do prokuratury. (https://www.facebook.com/permalink.php) Z jego profilu w mediach społecznościowych zionie wypierdalać w konwencji Solidarności, oraz miłość. Ta widoczna jest szczególnie w zaproszeniach na Pragę do obijania ryja osobom, które nie godzą się na to aby zaburzone osoby uczestniczyły w życiu publicznym, i narzucały im swoje urojenia! Ten zaburzony osobnik, pisał na adres Portalu Warszawskiego z żądaniem usunięcia artykułów,  w którym pokazaliśmy jego niezbyt piękną twarz (naprawdę od samego patrzenia robi się niedobrze), i język którym się posługuje. Warto się domyśleć jaka była nasza reakcja!

 

 

W Transporcie Publicznym sięga się często po tego typu „speców”. Kolejnym „specem od infrastruktury” bywa na łamach TP, Jakub Czajkowski z Miasto Jest Nasze, autor projektu Ogrody deszczowe na ul. Francuskiej. Projekt kosztował bagatela warszawiaków 1 500 000 mln złotych!! Początkowy miał to być koszt 100 000 PLN!! Oczywiście projekt pochodził z Budżetu Obywatelskiego, na który głosował cały warszawski „aktyw”! Miała być Floryda, wyszło jak zwykle.  Stołeczna poszła już tak daleko, że faceta który nie ma nic wspólnego z fachową znajomością problemów infrastruktury, nazywa UWAGA; SPECJALISTĄ DS. INFRASTRUKTURY. I opinie takich osób brane są pod uwagę np. w ZDM, czy Ratuszu. To nie żart!

Więcej o tym „cudownym” projekcie „speca” Czajkowskiego TUTAJ

Kościńska (chwaliła ostatnio podwyżki za śmieci), Czajkowski,  Mencwel to ikoniczne twarze warszawskich uzurpatorów, mylnie zwanych aktywistami! Oni wespół ze gazetą z ul. Czerskiej ( o której za chwilę), ZDM-em, i całą rzeszą towarzyszy, rowerowych fanatyków smarującymi psimi odchodami klamki samochodów, i podstarzałymi rewolucjonistami brylują też ostatnio na Wiertniczej,  i pouczają nas warszawiaków jak mamy żyć! Redakcja z Wiertniczej w ostatnich czasach ewidentnie sprzyja tej 3% mniejszości, bo ostatnio zmiany w komunikacji niepokoją.  Telewizja przejęła werbalnie ich styl i nienawistny stosunek do posiadaczy czterech kółek. Rak zaczął toczyć i ich.

 

„Plebiscyty”, „debaty”

Drugi przypadek to gazeta z ul. Czerskiej, kiedyś naprawdę gigant prasowy pod względem jakości, dziś bardziej poradnik erotyczny oraz tuba uzurpatorów miejskich, mylnie zwanymi aktywistami, ZDM-u, itd itd.

Ponoć był plebiscyt, tak. W redakcji na Czerskiej, i wśród uzurpatorów miejskich, i wzięło w nim ponoć ok. 70.000 czyli ok.  4% mieszkańców Warszawy. Powtórzmy – 4%! Czyli tyle ile mniej więcej ile jest aktywu w Warszawie. W tym „plebiscycie” zapewne wzięli udział redaktorzy GW,  kilka zaprzyjaźnionych stowarzyszeń, wierny „aktyw” i towarzysze z pseudoekologicznych jednostek. Częścią tego plebiscytu były mokradła w Warszawie, które Państwo już znacie, i inne urojenia dotyczące likwidacji całkowicie ruchu samochodowego. I wyniki tej wymyślonej quasi ważnej debaty mogą być (to nie żart) wykładnią dla Ratusza! Proszę szczególnie zwrócić uwagę na lead – robią fejkowy ukłon wobec swoich czytelników, mimo iż wiadomo, że z tyłu już czai „aktyw”, ekolodzy, julki i oskarki ze strajków klimatycznych, czy innych antysmogowych organizacji.

 

 

A parę dni temu uczestnikiem quasi debaty organizowanej przez organ redaktora Michnika, który ostatnio pojechał na żebry po kasę do Szwecji (to nie żart) na temat III linii metra, był, a jakże, znów członek Dla Pragi. Brał on czynny udział w zniszczeniu chodnika na ul. Stalowej. To Robert Migas – Mazur. Głos geografa (Buciak też nim jest) dotyczący koncepcji III linii metra, która i tak nie jest już aktualna, to szczyty możliwości towarzyszy z ul. Czerskiej. Prowadzącym był redaktor GW, bardzo zaangażowany „aktywista” a mniej dziennikarz, który na łamach swojego tabloidu (mylnie kojarzonego z wymagającymi czytelnikami) używa wobec osób niegodzących się na dewastacyjną politykę ZDM-u (gdzie dyrektorem jest Puchalski, który do warszawiaków mówi „niech płacą”) obrzydliwy, nienawistny język. Piszący te słowa nawet interweniował w redakcji GW, z prośbą o uspokojenie oszalałego już w swej nienawiści redaktora  Jarka O., który przestał być OBIEKTYWNYM DZIENNIKARZEM, a stał się częścią gigantycznego układu RATUSZ – AKTYW.

Kiedy doszło do tragicznego wypadku na Moście Poniatowskiego, i zginęła młoda rowerzystka wpadając prosto pod koła samochodu, na jej trupie zaczął się przerażający Dance Macabre w wykonaniu wszystkich wyżej wymienionych, bez wyjątku! Czemu miała służyć kłamliwa narracja większości stołecznych mediów (inne milczały), ZDM-mu, uzurpatorów miejskich? Ano temu, żeby doprowadzić do kolejnego ograniczenia prędkości na Poniatowskim, i aby można było zamontować tam foto radary. To wszystko w trosce o nasze bezpieczeństwo, i ochronę przed mordercami kierowcami. Idea  może i słuszna, ale sama egzekucja, i jak ją prowadzono, udowodniła, że głęboko zdemoralizowane, zdeprawowane i zaburzone jednostki dziś są w cenie. Co gorsza, patologia chce nam urządzać życię! Ten brak autorytetów widać na całym świecie. Jeśli ten świat klęczy przed szwedzką gówniarą, a uniwersytety się do niej modlą, to znaczy że jest już koniec wszystkiego.

Takie obrzydliwego, kojarzeniowego i stygmatyzującego języka jak mordercy kierowcy zaczął używać Jan Mencwel – twarz warszawskiego „aktywu”. Dlaczego takie Muzeum Woli go zaprasza w roli autorytetu??  Na nasze szczegółowe pytania dotyczące warunków zaproszenia go za kasę podatników, oczywiście nigdy nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

Warto przypomnieć jakim językiem ten zapraszany na salony „aktyw” operuje; portalwarszawski.com.pl/2020/12/11/zalosny-jest-pan-w-ch.

Mimo naszych silnych nacisków, telefonów, maili do MJN z prośbą o publiczne przeprosiny, używając kolokwializmu, towarzysze nas po prostu zlałi.

 

Kretyn z Ciebie

Właścicielem portalu wymienionego poniżej jest człowiek, który przyjechał do nas ze Śląska. Piszący te słowa doskonale go zna, tak samo jako doskonale zna środowisko miejskich uzurpatorów! Niestety i ten portal również włączył się poważnie w kreowanie nowej Warszawy.

Kiedy na Portalu Warszawskim pojawił się odważny artykuł o warszawskich skłotach, gdzie wynajmowana przestrzeń za metr wynosi 1 złoty, naczelny owego tytułu (znamienny – NOWA, czyli urabianie) pokusił się do opublikowania następującej opinii.

 

 

Jesteśmy w głębokiej….

Szanowni Państwo, jesteśmy w głębokiej du..pie jak mawiał pewien wieszcz. Wolne media to fałsz! Poza kilkoma lokalnymi tytułami, które pięknie walczą z patologią, największe i wydawałoby się że zaangażowane tytuły, działają przeciwko nam, warszawiakom! One nie służą nam, i Warszawie, tylko realizują swoją agende,

To nie my mamy obsesję, to nie my jesteśmy zaburzeni, to nie my jesteśmy Napoleonami! To nie my Wam układamy świat! Ten proces zaczęła szatańska Rewolucja Francuska. Później zaczyna się jazda, kiedy to w 1847 roku wychodzi Manifest Komunistyczny –  dziełko o żadnej wartości filozoficznej i ekonomicznej,  największego być z może w historii oszusta, czyli Marks. Niestety to dziełko, które dokonało potwornego spustoszenie na świecie jest inspiracją dla duchowych jego potomków, czy dla wszystkich leni, krętaczy, „speców Napoleonów, Robertów B, Jan M, którzy dziś grzebią przy tym czym masz jeździć za chwilę przyjdą znów po Twój dobytek. 

I smutne jest, że tak poważne tytuły stołeczne  służą po prostu złej sprawie!

DE, Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *