[FELIETON] Ponad 30 lat po „upadku komuny” rodzimi wieszczowie dalej na cenzurowanym u czerwonych

Niedawno jeden z lewicowych posłów wpadł na pomysł delegalizacji w „Pustyni i w puszczy” przez rzekome wątki „rasistowskie”. Wspólnie z wierszem o „Murzynku Bambo”, powoli zatem wracamy do indeksu ksiąg zakazanych, a w dodatku jesteśmy po rocznicy słynnego Marca ’68 i zdejmowania „Dziadów” z desek teatrów.

 
 

Poseł Gdula winien być strasznie niepocieszony

 

Ideologiczne nie po drodze zaraz pewnie będzie SLD również i z cytowanym niżej autorem „Syzyfowych prac”, jaskrawie wyśmiewających zaczątki komunizmu za sprawą groteski ukazanej w rozdziale „Szklane Domy”. Młody Cezary Baryka był niezwykle chłonny nowej rewolucji, jakże atrakcyjnej dla młodych ludzi, jak i od jesieni na polskich ulicach za sprawą Marty Lempart i „Strajku Kobiet”. Poseł Gdula winien być strasznie niepocieszony tym obrotem spraw, gdyż to zupełnie pewnie w ogóle „faszyzm”, skoro ktoś, jeśli nawet i wielki pisarz światowej sławy „śmiał” zionąć jakimś „skrajnie prawicowym ekstremizmem”.

Tytuł rozdziału, do którego teraz odwołuję przemyślenia już dziesiątki, jeśli i nie setki razy w tym miejscu, to także odwołanie do Bibli i braku budowy domu na piasku, w myśl „taniego państwa”, jakże dziś po kilku dekadach później mocno odczuwalnych skutkach za sprawą szarych bloków żel-betonowych, w 3 dekadzie 21 wieku w wielu miejscach dalej cierpiąc przez karaluchy, prusaki, pluskwy i inne robale zaciekle biegające po śmietnikach i po oknach przez innych sąsiadów.

Lata 70 dawno za nami, minęło już półwiecze, a wracając pamięcią wstecz ledwie do początku wieku i podręcznika od WOS-u, przypominam, jak to jeden z nich w stolicy Górnego Śląska został uznany za „zabytek” i jakżeby nie inaczej, a w Katowicach wspomnianych i w świetnym serialu „Dom”, gdzie groteskowo fetowano „okrągłego 30 mln rodaka” ku uciesze towarzysza Gierka.

 

Akapit wyżej to niestety prawda

 

a nie jedynie szydercze pióro autora tej strony, co chyba wielu przez te lata od 2013, dość dobrze zdarzyło poznać mój fraszkowy styl, lecz niestety to prawda, a wątek jest związany też i ze „Światem według Kiepskich” i „toalet publicznych” na korytarzach już tych „osławionych” bloków. Polskie prawo dalej ma masę paradoksów, a za zabytek może ubiegać się każda budowla powyżej 40-50 lat i nie inaczej było ze znanym Super Samem u stóp Placu Unii Lubelskiej usuniętym kilkanaście lat temu, a to zwykła blaszana konstrukcja, trochę podobna do KDT spod Pałacu Kultury, zresztą i tak skasowanych w podobnym okresie latem 2008 lub 2009, albo nawet i 2010.

Wracając do zasadniczego wątku, owe „Szklane domy” to nic innego, jak właśnie odradzane budowle na piasku miast góry, skały i postawienie architektury na głowie jak i normalnie życia w myśl znanego powiedzenia. Szkło mimo piękna i zachwytu, jak wiemy nie jest wcale trwałe, jak każde wszystkie iluzoryczne i utopijne idee, wspomniany komunizm i później narodowy socjalizm, mające wedle twórców zbrodniczych systemów istnieć ponad 1000 lat, czemu przecież nie podołało nawet Cesarstwo Rzymskie, z którego zresztą czerpały Niemcy, a oba totalitaryzmy z drobnymi różnicami toż to samo.

Żeromski widział to już kilkanaście dekad wstecz, urodzony w roku końca Powstania Styczniowego i zmarły w latach 20 XX wieku, dokładnie w 1925 roku, kiedy niestety były już zauważalne komunistyczne wpływy, karane wówczas kryminałem, uznawane za terroryzm i odchył społeczny, a dzieło, za które dostał wiele nagród, ukończył z końcem trzeciego kwartału 1897 roku.

 

Wielokrotnie rozmawiając z Powstańcami Warszawskimi nieprzypadkowo jest poruszany ten tytuł

 

z retorycznymi pytaniami, gdzie dziś my młodzi byśmy się kryli w razie wojny i ataków, mając wszystko w koło praktycznie przezroczyste i z tego samego materiału, mianowicie szkła, bez trudu tłuczonego nie tyle co cegłami, kijami, ale nawet obydwoma kończynami, a co dopiero karabinami, bombami, czołgami, samolotami.

Żeromski, Sienkiewicz i prymas Wyszyński myśleli przyszłościowo, ukazując prawdziwe i właściwe pozytywy i zalety nacjonalizmu, jako miłości do ojczyzny, walcząc za rodaków, choć ich boje były tylko i aż za pomocą piór i słów, a od Konecznego i Konarskiego doskonale wiemy, jak właśnie książki i wiedza są najpotężniejszymi broniami. Nieprzypadkowo marksiści i komuniści pozbawili i dalej pozbawiają ludzkości i rodaków tego oręża, a z czasów tuż powojennych wiemy, jaki był spory procent analfabetyzmu, łatwo otumaniając i manipulując naród poprzez pozbawianie niepożądanych dla nich treści, puszczając masowe fermenty, zwykłe kłamstwa, nosząc brzemię aż do dziś, a współczesny Cezary Baryka to właśnie ogłupiona młodzież tezami Lempart i innych, niszcząc stare zasady, wartości, wzorce, tradycje, korzenie, rzucając ochłapy i plugastwa rzucane miesiącami na ulicach.

 

 

Dochodzi już do tego, że tonąc w poprawności politycznej złe w ich mniemaniu są nie tylko przytaczane osoby i dzieła oraz omawiana w nich wiara, religia, tradycja, ale i inne postacie, w dodatku kiedy nie było jeszcze żadnych doktryn politycznych.

Mowa o wielkim królu Janie III Sobieskim, wybawcy ojczyzny

kontynentu, świata przez dzikimi hordami zbrodniczych muzułmanów, odbierając wyczyn zwycięstwa Odsieczy Wiedeńskiej w ramach „islamofobii”, „faszyzmu” i to wcale nie u empatycznych tolerancyjnych tęczowych nastolatków, ale także i ludzi w sile wieku, jak przytaczany polityk i inni łże literaci, media, szczególnie w półświatku literackim, poetyckim, patrząc na kolejne gnioty ich autorstwa oraz innych pseudo slamów, nie raz słuchając szyderstw pod adresem Husarii, mającej być „totalitarną”.

Młody Baryka dorósł, okrzepł, przestawał bywać na spotkaniach czerwonych młodzieżówek i innych destrukcyjnych środowiskach, czego każdemu szczerze życzę obrania podobnej drogi w przypadku wszelkiego rodzaju Julek i Oskarków, licząc na ich nawrócenie moralne, intelektualne oraz mentalne.

Dziennikarze i ogólnie ludzie publiczni są uznawani niezmiennie za przedstawicieli IV władzy, wpływając na kształtowanie świadomości i rzeczywistości.

 

Jesteśmy ledwie pół miesiąca po Dniu Żołnierzy Wyklętych, a kuzyn Stefana Wyszyńskiego był związany z NSZ i NZW

poległy w jednej z ważniejszych walk przeciw bolszewikom z połową lutego 1946 w Gajrowskich na Mazurach w powiecie Giżyckim, skromnymi siłami i nakładem ledwie 120 ludzi odpierając ataki 10x większych sił czerwonej zarazy, ponosząc dokładnie te same straty kilkunastu do ponad 20 ofiar, lecz to żołnierze podziemia byli górą, a było to największe starcie w opisywanym regionie.

Za to do dziś nienawidzą go komuniści, za co dodatkowo był więziony w stalinizmie w ciemnych, chłodnych kazamatach, za oddanie miłości i wiary, czynów w Polskę, Chrystusa, II RP, nie godząc na sowietyzację Ojczyzny i nie inaczej dziś, tak bardzo nie chcą słyszeć jego nazwiska i o rychłej niebawem beatyfikacji. Przy tej okazji tak samo wzniosłe hasła przekładajmy w czyny. Nim jedynie pieśni o oddawaniu krwi głównie 1 sierpnia, idźmy dziś drogą Powstańców w czasie pokoju, dzieląc tym niezbędnym i bezcennym składnikiem z potrzebującymi bliźnimi w stacjach krwiodawczych, a od dawien są niedobory, co ulega zmianie dopiero ostatnio po zmianie ustawy i dodaniu dodatkowego drugiego dnia wolnego od pracy poddając się donacji 450 ml.

 

Wpływajmy na siebie, otoczenie i bliskich, jak przytaczane postaci i wspólnie coś osiągnijmy, poprawiając byt, zdrowie, życie rodaków, nic nie ryzykując, pozbywając wygodnictwa, lenistwa, co od wieków jest grzechem narodowym oraz jednymi z siedmiu głównych-tak w wymiarze religijnym oraz świeckim.

za; Poetyka Patriotyczna

fot. źr: sieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *