Projekt PW „Czerska dla ludzi” został odrzucony, ale za to projekty urzędników warszawskich zostały przyjęte!

Parę miesięcy temu Portal Warszawski złożył do Budżetu Obywatelskiego projekt pod tytułem „Czerska dla ludzi”. Po wymianie kilku maili, zdecydowaliśmy, że w tej formie proponowanej przez konsultantów, nasz projekt nie ma sensu. Nie będziemy się odwoływać, ani o niego walczyć. Tym samym wiadome jest, że większość projektów składanych przez stowarzyszenia, ludzi którzy nie godzą się na niszczenie miasta, zostają odrzucane. Ale projekty składane przez urzędników, czy nawet pracownika Zarządu Dróg Miejskich, zostały „klepnięte”. Nie patologia?

 

Nie dla bezpieczeństwa!

 

Portal Warszawski jako pierwszy zaczął pisać, że BO stał się trampoliną dla swoich, i że w tej formie nie może być już kontynuowany! Ważne, że Warszawa się budzi, i być może to początek końca tej patologicznej inicjatywy, która miała miasto uzdrowić i zaangażować mieszkańców.

Jednym z odrzuconych projektów jest propozycja stowarzyszenia Lubię Miasto, które chciało przebudowy zatok, w których powinny bezpiecznie parkować autobusy. Czytamy między innymi;

W uzasadnieniu czytamy m.in. że w wielu lokalizacjach natężenie ruchu autobusów jest niskie, projekt wymagałby znacznej przebudowy infrastruktury drogowej, miasto straciłoby gwarancję na istniejącą infrastrukturę, a w niektórych lokalizacjach zatoka znalazłaby się na terenie nienależącym do miasta lub w obszarze objętym innymi opracowaniami w ramach planowanych inwestycji(?). Ponadto pojawił się argument, że budowa zatok stwarza poważne ryzyko pogorszenia warunków podróżowania komunikacją miejską, a w niektórych miejscach pas ruchu ma szerokość powyżej pięciu metrów, co umożliwia ominięcie stojącego autobusu.

 

 

Podawanie liczby zatok w odniesieniu do każdej przyczyny odmowy mija się z celem, ponieważ lokalizacje się dublują (np. Kryniczna 02 występuje bodajże w czterech przypadkach).

W odniesieniu do reszty autor uzasadnienia pisze wprost, że brak zatok jest działaniem celowym prowadzącym do uspokojenia ruchu samochodów osobowych. Czyli w praktyce celem jest utrudnianie ruchu. (Lubię Miasto)

 

To nie wszystko

Zakończyła się ocena projektów Budżetu Obywatelskiego. Projekty mające na celu upłynnienie ruchu (np. poprzez likwidację zatok) czy zwiększenie ilości miejsc parkingowych zostały masowo „uwalone”, z często kontrowersyjną argumentacją – pisze na swoich stronach Fundacja Starzyńskiego.

W szczególności urzekająca jest argumentacja urzędników w odniesieniu do projektu stworzenia kilku parkingów P+R w technologii smart parking (na zdjęciu) którego autorem był prezes naszej Fundacji. Zdaniem opiniujących urzędników, projekt ten jest niemożliwy do realizacji w ciągu jednego roku. Tymczasem zgodnie z deklaracjami dwóch niezależnych producentów tego rodzaju systemów, postawienie całej konstrukcji i jej uruchomienie trwa… 5 dni.
 
Niestety, po raz kolejny okazuje się że praktyczne i przydatne mieszkańcom projekty są niemile widziane, w przeciwieństwie do zimowych plaż na Białołęce, koszenia trawy kozami, toalet za 666 tysięcy zł od sztuki, nabijania kabzy różnym aktywistom (50 tys. zł za „spacerki badawcze”, czy 20 tysięcy za jednorazowe „szkolenie z haftowania”), projekty zakładające korkowanie okolicy zwężaniem lub zamykaniem ulic. Albo płacenie 5000 zł kontrowersyjnemu aktywiście (nominowanemu kilka lat temu przez Gazetę Wyborczą do antynagrody dla szkodników miejskich – „Nogi od stołka” – za „psucie budżetu partycypacyjnego”) za zorganizowanie rowerowej wycieczki której koszt jest zerowy.
 
 
 

Budżet Obywatelski staje się wylęgarnią patologii a jego pierwotny cel – umożliwienie zwykłym mieszkańcom partycypacji w rozwoju miasta. Obecnie lwią część projektów składają politycy i urzędnicy w celach autopromocji a przede wszystkim „miejscy aktywiści” używający BO do prowadzenia swojej radykalnej polityki z pominięciem procedur demokratycznych (niedostępnych dla aktywistów ze względu na brak zdolności zdobycia mandatów w Radzie Miasta w trakcie wyborów).

 

Budżet obywatelski dla rzecznika Zarządu Dróg Miejskich, radnej Targówka i warszawskich urzędników??

 

Na problem Budżetu Obywatelskiego w końcu zaczyna zwracać coraz więcej lokalnych mediów i radnych.

W obecnej postaci budżet obywatelski służy w dużej mierze łataniu budżetów poszczególnych dzielnic Warszawy. Projekty są składane przez osoby związane z władzą czy różnymi instytucjami, które chcą uszczknąć coś dla siebie. Nie o to jednak w tym wszystkim chodzi. (http://razemdlatargowka.waw.pl)

W Warszawie zgłoszono 1974 projekty dzielnicowe, z czego 646 projektów oceniono negatywnie. Na Pradze-Północ zgłoszono 137 projektów, z czego negatywnie oceniono 53 projekty. Z ocenionych pozytywnie projektów Praskich (81) moje projekty stanowią prawie 30 procent! – pisze radny Ernest Kobyliński.

Tu jedna z odrzuconych propozycji. Miasto nie chce parkingów!

 

 

Ale Budżet Obywatelski jest bardzo łaskawy dla radnych miejskich związanych z KO. Ale totalną patologią jest angażowanie się w ten projekt rzecznika Zarządu Dróg Miejskich, i akceptacja burmistrza Roberta Kempy!

 

 

 

a tu radni z KO

 

 

 

 

Warszawo, nasze miasto obsiadły zdemoralizowane osobniki! Kiedy to do Ciebie dotrze?

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *