Czy radykalizm rowerowy jest odmianą choroby psychicznej??

Zastanawiacie się czemu warszawscy rowerzyści mają tak często w dupie wszystkie przepisy, jeżdżą na czerwonym, sieją spustoszenie na chodnikach? Oto dlaczego. Świetny przykład mentalności pt. JADĘ ROWEREM WIĘC JESTEM LEPSZY, BYCIE EKO DAJE MI WSZYSTKIE PRAWA – pyta Warszawski Radykalizm Rowerowy

 

Wróg ludu

Od lat piszemy, że aksjomatem i ikoną dla marksistowskiej części społeczeństwa, a szczególnie dla (w większości) typów spod budki z piwem są;  eko, zmiany klimatyczne (wystarczy wyjrzeć dziś zza okno, żeby się o nich przekonać) no i oczywiście rower. Dlaczego tak radykalnie? No bo jak można pisać i mówić o ludziach, którzy zachowują się jak menele lub bojówki komunistyczne z okresu II RP. Po pierwsze są super zorganizowani w małe grupy, opanowali  genialnie inżynierię społeczną tworząc potrzebną nowomowę; uspokojenie ruchu, zrównoważony ruch czy co tam chcesz, blachosmrody, kierowcy mordercy, ch..je, itd. Po drugie stosują straszny i nieakceptowalny język siłowy, który stygmatyzuje określoną grupę społeczną, czyniąc z  niej en general wrogów ludu. Ta obsesja jest na granicy zaburzenia psychicznego (wróg ludu musi być), które w debacie publicznej, jak i zdrowym społeczeństwie nie ma prawa obowiązywać! Społeczeństwu potrzebna jest kreatywna debata, spieranie się, poprzez różnice dochodzenie do consensusu, ale nie destrukcja! Do tego wszystkiego stosują rynsztokowy język, nad którym nie będziemy się tu już rozpisywać, bo kulturowo jest to nam obcy byt. Cała istota komunizmu jest dla nas obcym bytem, tym bardziej że oparty jest na urojeniach lenia Marksa, który nigdy nie zhańbił się ciężką pracą. Kogoś Wam to przypomina??

 

 

Zaczęło się niewinnie na manifeście w 1864 roku (swoją drogą niezwykle dużo się działo w tym roku w całej Europie), skończyło się na rzeziach, paleniach, pożogach, ale przede wszystkim pożodze duchowej i intelektualnej na całym świecie. I to wciąż niestety trwa!

 

Straszny wypadek

30-letni Arkadiusz R., były instruktor techniki doskonalenia jazdy, stanął właśnie przed sądem. Nie przyznaje się do winy. Grzegorz Grzyb zginął na miejscu. Biegły stwierdził: nie powinno go być na Modlińskiej. Ale uznał również: kierujący bmw, który go potrącił, przekroczył prędkość. Mógł jechać 82 km/h na jezdni, gdzie ograniczenie wynosi 60 km/h. 

Od tragicznego wypadku minęły już prawie trzy lata. W lipcu 2019 roku na Modlińskiej, tuż za Kanałem Żerańskim, bmw zderzyło się z rowerem. Jednośladem, po jezdni, jechał perkusista Grzegorz Grzyb. Od lat był zapalonym rowerzystą, a kolarstwo było jego największą – po muzyce – pasją.

Modlińska ma w tym miejscu cztery pasy w każdym kierunku. Kierowcy nie mogą jechać tam więcej niż 60 km/h. W słoneczny lipcowy poranek, razem z samochodami jezdnią poruszał się rowerzysta.

Świadek Adrian S. chciał zobaczyć, jak przekonywał przed sądem, co rowerzysta zrobi, więc obserwował go w lustrach. – Wręcz zaniepokoiłem się o niego. Jak go minąłem,  to zauważyłem, że chce zmienić pas z lewego na skrajnie prawy. W moim odczuciu zrobił to bezmyślnie. Wyglądało to tak, jakby chciał automatycznie przejechać przez dwa pasy. Zrobił to w nieprzemyślany, niemądry sposób.

Ocenił, że rowerzysta mógł jechał około 25-30 km/h. Z kolei jazdę kierowcy bmw ocenił jako „zgodną z przepisami”. (za; TVN Warszawa)

 

Język miłości po raz kolejny

 

Śmierć jest naturalną kolejną naszego ludzkiego Losu. Nie uciekniemy od tego, a dla tych co wierzą dodatkowo w determinizm, to Los decyduje kiedy przychodzi po nas Tanatos. To również podejście nas, chrześcijan. Wierzymy, że jedynie Bóg daje i życie odbiera. Każde odejście bliskich jest traumatycznym przeżyciem dla tych, co zostali tu na Ziemi, i dlatego żerowanie na tym jest po prostu obrzydliwe i niemoralne. Ewidentne przypadki zabójstwa muszą być bezwzględnie karane, tak samo jak muszą być napiętnowane przypadki wprowadzania celowo w błąd. A szaleństwem zaburzonych jednostek jest tańczenie na ludzkich trupach. Mowa tu o zmasowanej akcji uzurpatorów miejskich, mylnie zwanymi aktywistami, ZDM-u, ratusza i stołecznych mediów, którzy zakłamując rzeczywistość, wydając bezpodstawny wyrok na kierowcy z Mostu Poniatowskiego, zrobili sobie dobrze, śmiejąc się wszystkim w twarz. W imię urojonego szacunku do ludzkiego życia. Warto przypomnieć, że wyżej wymieni gremialnie i masowo wspierają aborcję na życzenie, i są oczywiście politycznie zaangażowani.

To kompletnie nowe zjawisko, ten język na dole, ale i sam sposób myślenia. Lata indoktrynacji marksizmem, który cały swój potencjał oparł na nizinach społecznych, biedocie (twórca tego szatańskiego systemu wiedział, że tymi biedakami najlepiej będzie się zarządzać), zrobiły swoje. Dlatego musimy z całą stanowczością walczyć z tym zjawiskiem jako typową patologią, i odhumanizowanym systemem wartości. O maluczkich trzeba dbać i walczyć, nie wolno zostawiać ich na pożarcie zaburzonych dyletantów. To nas wszystkich moralny obowiązek, z całą mocą merytorycznie, konsekwentnie i opisywać mechanizmy ich działania! 

 

 

 

 

 

Ci szaleńcy mają opiekę ratusza

Co gorsza, ten stan, oraz rowerowe bezhołowie , i bezkarność rowerkowców jest pod protekcją samorządowych władz , czego Warszawa jest wzorcowym przykładem. Teraz i piesi, i właściciele małych firm stają się tego ofiarą tego rowerowego radykalizmu. Już na rowerostradach odcinających pieszych od posesji, sklepów czy przystanków, nie wyznacza się przejść dla pieszych , a istniejące jeszcze na ddrach zebry sukcesywnie się usuwa. Doskonałym przykładem może być tu pl. Grzybowskie, który został całkowicie uśmiercony!

 

RESUME

 

Czas zrozumieć w końcu, że żarty się kończą bo mamy do czynienia z genetycznymi rewolucjonistami, którzy dziś krzyczą wy..ać itd, a za chwilę zaczną podpalać miasta. Oni nie umieją i nie chcą rozmawiać, dlatego rzeczywistość trzeba opisywać tak jak ona wygląda. Miły, kulturalny język do nich nie dociera, bo go nie znają. Nie miał ich kto tego nauczyć.

I na koniec zadajmy sobie pytanie, czy zimna, prosta, metalowa konstrukcja oparta na dwóch kołach może zbawić człowieka i dać mu wiecznie poszukiwane szczęście?? Czy to jest progres czy humanistyczny regres??
Dla ludzi o zdrowych zmysłach, odpowiedź jest oczywista!

 

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *