Śmiech na sali. „Solidarność z sędzią Tuleyą to dziś obowiązek” – Trzaskowski.

RELATYWIZM (łac. relativus – względny;od: referre – odnosić, oddawać) to stanowisko głoszące, że prawda jest zmienna, stopniowalna i że zależy od tego, kto coś twierdzi i w jakich okolicznościach; r. jest związany z idealizmem filozoficznym; przeciwieństwem r. jest absolutyzm (łac. absolutus – pewny,bezwarunkowy). Relatywizm pojawił się  pojawił się już w starożytnej Grecji, m.in. w myśli sofistów (Protagoras, Gorgiasz), a jego przyczyną był kryzys poznawczy, rezultat rozbieżności stanowisk w sporze o niezawodne źródło wiedzy prawdziwej i intersubiektywnie sprawdzalnej. W sporze tym debatowano nad kwestią, jaka władza, czynność (metoda) lub dyspozycja poznawcza gwarantuje osiągnięcie prawdy o świecie. Tyle mówi we wstępie o relatywizmie Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu.

 

Trzaskowski jak Wałęsa – służy dwóm Panom

Trzaskowski to idealny przykład schizofrenii, dla innych relatywizmu. Trzaskowski z jednej strony robi bardzo dużo dla idei Armii Krajowej, z drugiej strony kompletnie widać, że nie rozumie tego czym była Armia Krajowa. No bo jak osoba, której bliskie są wartości Armii Krajowej, czyli Bóg, Honor, Ojczyzna, może popierać postubecję, która od 1944 roku rozpoczęła polowanie na żołnierzy AK i polskiego podziemnego państwa antykomunistycznego i pisać takie brednie, kiedy wiadomo że Tuleja jest symbolem postkomuchowej III RP. Dokładnie tak samo jest z Wałęsą, który na stare lata płaci za swoje życie.

Dlaczego tej władzy tak zależy na przejęciu sądów? Niezależni sędziowie to ryzyko niekorzystnego wyroku. „Swoi” sędziowie to gwarancja bezkarności i trwania władzy. Solidarność z sędzią Tuleyą to dziś obowiązek – jego sprawa to starcie państwa prawa z państwem partyjnym – R. Trzaskowski.

 

 

Pan Trzaskowski broni niejako swoich, gdyż jego mama była czynnym oficerem UB, i inwigilowała środowisko polskich artystów, zatem wiarygodność jego jak i powagę jego słów można potraktować jak głos obrony starego, ubeckiego porządku.

Trochę o samym Tulei

Po pierwsze rodzice Igora Tulei w czasach komunizmu byli funkcjonariuszami ministerstwa spraw wewnętrznych. Ojciec, Witold, pracował w ministerialnym ośrodku szkolenia oficerów; był wysyłany na szkolenia do Moskwy, jedna z wypraw dotyczyła studiów doktoranckich. Przedmiot prowadzonych przez niego badań był ciekawy, dotyczył obozów pracy przymusowej w ZSRR, czyli gułagów – mówił w Polskim Radio Maciej Marosz. – Matka, Lucyna, natomiast przez blisko 30 lat pracowała w organach MSW. Początkowo w MO, potem przeszła do Biura „B” MSW, które m.in. inwigilowało opozycję i dyplomatów. (tu cała rozmowa; https://www.polskieradio24.pl/130/5925/Artykul/1965003,Maciej-Marosz-)

Wychowany w tak „patriotycznej” rodzinie młody człowiek przejął wszystkie „wartości” i poczucie bezkarnej nienawiści do idei II RP, którą pożal się Boże nowy męczennik opozycji kontynuuje. Trzaskowski jest ostatnim człowiekiem, który ma prawo pouczać w kwestii etyki, moralności i prawdy. Ten głęboko zdemoralizowany człowiek jest totalnym przeciwieństwem tego wszystkiego czym Armia Krajowa była. Szkoda tylko tych tłumów, które idą z nim na rzeź.

Szkoda tylko Warszawy

Szkoda tylko Warszawy i warszawiaków, którzy zapatrzeni bezkrytycznie w Trzaskowskiego, zatracili poczucie przyzwoitości (lub nigdy jej nie mieli) a on sam broni starego porządku. Od lat piszemy na naszych łamach o tym, że Warszawa jest miastem straconym. Jednak niewybaczalne jest, że Trzaskowski wykorzystuje ledwo żywych już powstańców do obrony postubecji, tej samej która mordowała naszych bohaterów, a jego matka się jej wysługiwała.

W sumie to wszystko jest obrzydliwe!

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *