Tłumaczymy o co chodzi tak naprawdę z nową kładką nad Wisłą (cz. 1)

Od paru lat, na terenie dawnego portu praskiego powstaje projekt budzący ogromne kontrowersje, tym bardziej że teren pod inwestycję wykupił między innymi właściciel bardzo dużej i świetnie wszystkim znanej grupy medialnej, która posiada w swoim portfolio kilkanaście kanałów i firmę telekomunikacyjną. Coraz głośniej mówi się o tym, że projektowanie tej części miasta, jest uzależnione od pieniędzy właściciela tej grupy medialnej, jak i jego byłych kolegów z czerwonych służb.

Wszystko wygląda bardzo niewinnie

Właśnie wczoraj ogłoszono powstanie nowej przeprawy przez Wisłę, która cenowo wzrosła aż trzy krotnie, w ciągu dwóch lat! Cena kładki wynosi mniej więcej tyle ile koszt wykonania mostu Świętokrzyskiego, który de facto nie spełnia swojej funkcji, gdyż źle zaprojektowane wyjazdy, ograniczają jego mobilność. Kładka ta ma być kolejnym ukłonem wobec swoich, i w tym sensie spina Warszawę. Towarzysze poczują znów, że nigdy tego miasta nie wypuszczą z łap, i że nadal są tutaj grupą uprzywilejowaną, i trzymającą władzę.

Port Praski to nie jakiś tam właściciel wielkiej firmy medialnej. To cały zespół różnych spółek nomenklaturowych. Wystarczy postudiować dokładnie strukturę własności Portu Praskiego. Wspólne dowództwo nad różnymi spółeczkami, to norma, tym bardziej ubecja i komuniści po 89 roku usadowili się w różnych firmach, ale szczególnie ukochali deweloperkę.  Wśród właścicieli tego terenu, szumnie zwanym Portem Praskim, można znaleźć nazwiska kilku sbeków z lat 70/80. Przeprowadzenie dokładnego studium życiorysów tych osób byłoby ciekawsze niż lista Wildsteina. Zatem nie chodzi tu o żadne robienie dobrze mieszkańcom Warszawy, ci są przy okazji, tylko ratusz spłaca dług wobec oficerów prowadzących i podziękowanie, że od tylu lat ta sama ekipa robi w tym mieście co chce.

Najpierw spłonęła secesyjna barka

Zabytki w Warszawie, a dokładnie przedwojenna Warszawa jest zmorą czerwonych, którzy tego miasta nienawidzą, a w związku z tym  że przyszło im tu żyć, usuwają przeszkody które ograniczają ich życiową przestrzeń. Dlatego też między innymi od 89 roku wyburzono masę zabytków (poza tym, że w czasie wojny straciliśmy 90% historycznej tkanki) pod nowe biurowce, drogi i tzw. inwestycje miejskie, które obsługiwane są przez dawnych oficerów wojska ludowego, bądź już w tej chwili przez ich dzieci.

Powstający port praski to dawne tereny targu końskiego i kanału, łączącego kiedyś handlowo Warszawę. Z lewego na prawy brzeg wożone były wyprodukowane w warszawskich fabrykach produkty, materiały, które lądowały w porcie praskim, a z niego szły na Dworzec Petersburski bądź Terespolski, dziś Wileński bądź Wschodni, i dalej do carskiej Rosji. Jedynym zachowanym pomnikiem tego kiedyś żywego miejsca, był przepiękny secesyjny z początku XX wieku, drewniany dworzec wodny. 10 lat temu temu spłonął. Niestety mało kto kojarzy, że to wszystko jest ze sobą powiązane. Jakaś drewniana barka płonąca trzy lata temu, i dzisiejszy port praski to dwa różne światy. Nie, to było przygotowanie tego miejsca dla swoich. Bez historycznych naleciałości.

Później zaczęło się wykupywanie terenu

Od paru lat tereny wokół Portu Praskiego zaczęły wykupywać firmy z czerwonym rodowodem, o czym będziemy rozprawiać w kolejnych artykułach. Szybka lustracja powiązań, wiedza kto jest kim, pokazuje jak na dłoni, że po praskiej stronie powstaje osiedle dla swoich zbudowanych przez swoich. A kładka jest jedynie pokazowym manifestem, który z Trzaskowskiego ma zrobić twarz Nowej Warszawy.

Tam dziwnych inwestycji jest cała masa. Mieszkańcy okolicznego nowego wylotu przy ul. Okrzei, głośno mówią o nim po prostu „wał”.  Ta kładka to kolejne udogodnienie, ale i sposób na to aby warszawiacy i turyści mogli zostawiać w ich knajpach kasę. W mieście, gdzie brakuje dosłownie na wszystko, tak kosztowny prezent to jest zwykłym ukłonem wobec kolegów. 

Reasumując, w bardzo dużym skrócie wygląda to tak, że wybudowano Most Świętokrzyski, w prezencie wykonawcy dostali olbrzymi teren Portu Praskiego. A teraz miasto za nasze pieniądze zapewnia im bezpieczeństwo ( ochrona przed powodzią terenu, który był zalewowym a nie budowlanym) i rozrywkę: kładka przez Wisłę w cenie Mostu Świętokrzyskiego.

A gdzie Trasa Świętokrzyska? Gdzie nowy budynek Symfonia Varsovia? Gdzie rury z ciepłą wodą, które nie pękają? Zapomnij, plebs ma czekać i cieszyć się z tego co dostaje!
 
 

Kładka jednak niefajna?

Tak, to chore miasto w którym głos ma patologia, która za publiczne pieniądze chce się fajnie urządzić. Już co niektórzy lamentują nad jej powstaniem. 

 

 

Do tematu będziemy regularnie powracać. Dziś nakreśliliśmy drogę, kierunek w którym należy podążać.

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.