Jest kraj, w którym skrajnie lewicowi miejscy aktywiści przepchnęli forsowane przez siebie idiotyzmy przez parlament

My tu sobie śmieszki heheszki z miastojanuszy-oszołomów, a niestety jest kraj, gdzie skrajnie lewicowi miejscy aktywiści przepchnęli forsowane przez siebie idiotyzmy przez parlament. Zwykłym ludziom życie zatruwa prawo pisane w hołdzie do (popularnego także na polskiej lewicy) hasła: „MIESZKANIE PRAWEM, NIE TOWAREM”. Polscy „aktywiści” już zaczynają bredzić iż samochód prawem nie towarem…brzmi strasznie. Przypominamy artykuł sprzed półtora roku.

Stracona Barcelona

  Efekt? Ktoś, kogo nawet nigdy nie widziałeś, może wejść do Twojego mieszkania, zająć je i jeśli w 48 godzin go nie wywalisz (bo np. nie było Cię tydzień w domu) to nie możesz po prostu wezwać policji żeby wygoniła intruza. Musisz dzikich lokatorów podać do sądu (w tym czasie oczywiście musisz sobie wynająć mieszkanie żeby gdzieś żyć) a co więcej… w trakcie wielomiesięcznej batalii sądowej masz płacić za prąd i wodę które zużywają dzicy lokatorzy (!)

    Twórcami ww. prawa są m.in. Ada Colau (niegdyś miejska” aktywistka” w ruchu podobnym do Miasto Jest Nasze czy Komitetu Ochrony Praw Lokatorów, obecnie burmistrz Barcelony) i Pablo Iglesias z Komunistycznej Partii Hiszpanii, wicepremier w rządzie Pedro Sáncheza. Anarchiści tworzą szczegółowe poradniki jak zostać „skutecznym okupantem”, jak wybrać mieszkanie, zabarykadować drzwi, jak przetrwać kluczowe 48 godzin, aby właściciel się nie zorientował. Dzicy lokatorzy często są dobrze uzbrojeni i gotowi na stoczenie regularnej bitwy w walce o nieswoje mieszkanie.

 Internet pęka w szwach od opowieści jeżących włos na głowie. Mieszkająca w Hiszpanii publicystka Renata Acosta pisze: „W małym miasteczku Portugalete 94-letnia staruszka, po powrocie ze szpitala, swoje koszule nocne znalazła na śmietniku, pamiątki po jej zmarłym synu spalono, część mebli sprzedano na pchlim targu, a na kanapie w salonie zastała trójkę obcych ludzi, którzy powiedzieli jej, że już tu nie mieszka”

 
Cóż mogła zrobić? Nic! Literalnie nic! Jej 'gości’ chroniło 'prawo okupacji’ „
 
 
 

 

Jeśli nie powstrzymamy radykałów, nie pokażemy im granicy, której za żadną cenę nie pozwolimy im przekroczyć – to będziemy mieli wkrótce to samo. Jedno małe ustępstwo za drugim, jedno ograniczenie praw za drugim – aż w końcu okaże się, że nie masz już żadnych praw do tego, na co całe życie ciężko pracujesz.

 

 

 

za; Beka z antysamochodowców – ruchy miejskie, aktywiści rowerowi itp.

Zdj. Fly4free

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *