Kaczyński – niedościgły wzór Trzaskowskiego czy nieodwzajemniona miłość??

    Rafał Trzaskowski to wytrawny gracz, ale tylko w pewnych umownych granicach. Jest bardzo przewidywalny i w sumie bardzo ograniczony. Zawsze finalnie wszystkiemu winny jest ktoś inny. I zawsze jest to Kaczyński! Czy prezes to jego niedościgniony polityczny wzór czy…odrzucona miłość? 

Trzaskowski, wierny syn Armii Krajowej

    „Pan wicepremier odpowiedzialny za bezpieczeństwo. Nieobecny, kiedy trzeba postawić tamę faszystom. Nieobecny w walce z pandemią. Pojawia się, kiedy trzeba zmuszać policję do ostrzejszego potraktowania protestujących kobiet, które sam wyprowadził na ulicę”. – tak zaczyna swój wpis Rafał Trzaskowski po wczorajszych wydarzeniach, które miały miejsce na pl. Powstańców, w ramach umierającego już całkowicie ruchu, który według zapowiedzi Marty Lempart od 7 dni powinien sprawować władzę. Ani władzy ani zmiany rządu, natomiast widzimy zranionego lidera, upokorzonego policyjnym gazem. Wywołując  wojnę, do której sama nawoływała i dążyła, Lempart musiała przewidzieć, że Los wcześniej czy później ją dosięgnie. Rafał Trzaskowski jednak operuje tutaj kompletną manipulacją, gdyż Kaczyński, (a o nim mowa) nie wyprowadził kobiet na ulice, a wyciągnął kobiety (i to małą część) które nie zgodziły się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego.  Fakt, niepotrzebnie ruszał ten temat, i kompletnie godne potępienia jest to, że zagrał tym tematem w czasie pandemii.  Opozycja i Trzaskowski wykorzystali ten moment, bo autentycznie wierzyli, że idą po władze.

    Pojawia się kiedy trzeba wydać rozkaz rozbicia łba o ścianę w Brukseli. Rozkaz, którego konsekwencje być może poczujemy my wszyscy i kolejne pokolenia, pozbawione unijnej poduszki bezpieczeństwa na ciężkie czasy sprzątania po pandemii i pisowskich nieudacznikach. Pojawia się, żeby podgrzewać nastroje i obarczać opozycję odpowiedzialnością za swoją własną cyniczną grę polityczną – mówi to facet, który kiedy kandydował na urząd prezydenta, nie umiał wymienić ani jednej warszawskiej dzielnicy. Ba, kompletnie nie znając jego historii, nie znając jego specyfiki zostaje jego włodarzem. Mówi to facet, który nie zrealizował praktycznie nic ze swojego programu wyborczego napisanego przez nową wiceprezydent Warszawy Machnowską (której ojciec był szefem komisariatu na ul. Jezuickiej, w czasie kiedy zakatowano tam Przemyka!!), która jeszcze 10 lat temu przedzierała bilety w małym teatrze. Dziś ta kobieta ma być odpowiedzialna za KULTURĘ!

    Kiedy Rafał Trzaskowski mówi o cynizmie, warto wspomnieć, że to człowiek, który powołuje się non stop na Armię Krajową, wykorzystuje biedne, stare już minerki, na które dziś może być skupiona uwaga całego świata, bo powstańcy są po prostu na wymarciu, a jego w większości niedouczony wyborca, w bardzo dużej mierze przyjezdny do Warszawy (aspirujący), który nie zna historii Polski i Europy, i w każdym upatruje faszystę (chodzi im o niemiecki nazizm, bo nie wiedzą, że faszyzm był włoskim tworem) i przede wszystkim niewyrobiony intelektualnie, w Trzaskowskim widzi…męża stanu. Warto przypomnieć Trzaskowskiemu, że Armia Krajowa nie tolerowała dywersantów, donosicieli, i ateizmu, którego wielkim apologetą jest dzisiejszy prezydent miasta Warszawy. Kiedy ten rzekomo wierny syn AK, powołuje się na jej wartości, właśnie w cyniczny, wręcz obrzydliwy sposób pomija fakt, że Armia Krajowa stała na kościele katolickim w nierozerwalny sposób (Bóg, Honor, Ojczyzna) a postać Jana Pawła II, była dla weteranów Powstania Warszawskiego świętością. Tym bardziej gorszy fakt, że weteranki powstania warszawskiego zostały uwikłane w tę brudną robotę. Świadomie, bądź nieświadomie występując z czerwoną strzałą, zakwestionowały swój wielki życiowy dorobek.

    Czy ktoś słyszał aby Rafał Trzaskowski, wierny syn AK, przeciwdziałał obrazoburczym działaniom wymierzonym przeciwko kościołom, które są bez przerwy niszczone i ikonie powstańców, Janowi Pawłowi II?? Czy ktoś słyszał aby Trzaskowski, wierny syn AK, potępił ów wandalizm i zlecił miastu wyliczenie kosztów z tytułu zniszczonych zabytków?? Nie, miasto będzie liczyć straty tylko po 11 listopada, kiedy doszło do skandalicznego wybuchu policji i prowokatorów! Ot, obiektywny mędrzec.

Kiedy tragedia tak szybko przechodzi w groteskę

    Ten człowiek ma czelność mówić, że ktoś ma „krew na rękach”. Jakie to szczęście, że nie jest już zwykłym posłem i ponosi za to wszystko odpowiedzialność. Pierwszy raz widzimy to nie tylko my wszyscy, ale również większość pisowskich pochlebców i politruków, którzy widzą szaleństwo w oczach naczelnika, który dawno już zgubił jakikolwiek azymut i prowadzi swój klan na zatracenie. Czym bardziej agresywny, czym bardziej zapalczywy – tym słabszy. Czytaliśmy o tym w książkach, widzieliśmy na deskach teatrów i w kinie, a teraz musimy oglądać w Sejmie – kiedy tragedia tak szybko przechodzi w groteskę. Trzeba jednak uważać, bo władza słaba i groteskowa bywa najbardziej niebezpieczna.

     Ma być cynicznie, inteligentnie a w sumie czytamy oklepany już do znudzenia zestaw fraz, które od 5 lat są obecne w przestrzeni publicznej, i karmią maluczkich, którzy majaczą coś o bohaterstwie swojego quasi mitycznego Zeusa, władcy nieba i ziemi. Ten zaś, jak i cała opozycja zachowują się bardziej jak fetyszyści ze swoimi niespełnionymi homoerotycznymi marzeniami o Lajosie, którego trzymają się kurczowo bo tylko dzięki nim wiedzą, że żyją, funkcjonują, Ten zaś będąc herosem wytrzymuje wszystko, i godzi się na ten układ, bo wie, że jak go zabraknie, mit o ich wielkości rozpadnie się w drobny mak.

    „Był raz (Lajos) u króla Pelopsa i uwiódł jego syna. Kiedy go jednak porzucił, chłopak popełnił samobójstwo.

PW

zdj. PW

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *