Dlaczego dzień 1 sierpnia jest tak dla mnie ważny?

    Dziś obchodzimy 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Ten krótki artykuł poświęcam mojemu największemu autorytetowi, który nas (rodzinę i mnie)  uformował i wychował.  Do dziś czerpiemy z Jej mądrości, i czerpać będziemy do końca naszych dni!

     Z Powstaniem Warszawskim mam do czynienia od  dzeca. Całą rodziną mieszkaliśmy wtedy na ul. Gandhiego, które było częścią osiedla zbudowanego przez grupę architektów znanych jako Warszawskie Tygrysy.  Po powrocie mojej babci do Warszawy (początek lat 60ych) przydzielono jej mieszkanie w dzielnicy „czerwonych świń”, aby mieć na nią oko, tym bardziej że już przed wojną była w polskich organizacjach wojennych, a od 42 roku była czynnym żołnierzem Armii Krajowej.

    Pamiętam jak dziś, że na jej nocnym stoliku zawsze stało zdjęcie Wyklętych z napisem Zaplute Karły Reakcji. Pamięć o Polsce przedwojennej i jej zasadach, była w naszym domu świętością. Byłem chyba jedynym dzieckiem na  osiedlu, którego babcia była polskim bohaterem, ale przy okazji z tego też powodu czułem presję w szkole. Czułem też jednak nieprawdopodobną dumę z tego, że mimo komunizmu babcia nigdy nie wyrzekła się swojej przeszłości, i z dumą prowadzała mnie od małego po miejscach pamięci. Uczyła mnie wielkiego szacunku do Polski, jej pogmatwanej historii i miłości do niej, tym bardziej że Pan Bóg dał naszej rodzinie piękne postacie, które od wieków czynem udowadniały, że Polska dla nich jest sensem życia. Przez całe moje dzieciństwo i wczesną młodość obracałem się w towarzystwie żołnierzy AK, a szczególnie kobiecego oddziału minerek, do którego należała moja babcia. Nasz dom stał dla nich otworem!

    Maria Dobrochna Łozińśka „Nike” – urodziła się w 1921 roku, w rodzinie ziemiańskiej, jakich przed wojną było tysiące. Miłość do ojczyzny, wiary katolickiej i służba Polsce były w takich domach pielęgnowane od wieków.

    W wieku 14 lat, w 1935 roku, wstępuje do Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Wzorowa uczennica warszawskich Zmartwychwstanek. Od momentu powstania Armii Krajowej w 1942 roku wstępuje do niej i przyjmuje pseudonim „Nike” i ‘Dobrochna”. Działa w kobiecych zespołach minerskich KEDYWu Komendy Okręgu Warszawskiego pod dowództwem dr. Zofii Franio. Przewoziła w Warszawie i w terenie materiały ze zrzutów, produkowała z nich filipinki i butelki zapalające. Brała czynny udział w Powstaniu Warszawskim jako saperka, sanitariuszka baonu Ivo. Uczestniczyła między innymi w przejściu oddziałów AK ze Starówki do Śródmieścia. Jednak chyba najbardziej spektakularną akcją było kopanie i wysadzanie rowu w Al. Jerozolimskich pod ostrzałem niemieckich żołnierzy. Po Powstaniu Warszawskim wyszła z ludnością cywilną do obozu w Pruszkowie. W czasie transportu do Oświęcimia wyskoczyła z pociągu wraz z pięcioma mężczyznami aby uciec do rodzinnego majątku w Krasnowie.

    W sierpniu 45 roku nie mogła wrócić do Warszawy. Mimo ogłoszonej amnestii nie chciała ryzykować życiem. Wyjechała  na Pomorze, i tam pracowała jako nauczycielka dzieci.

    W 1946 roku wróciła na  studia pedagogiczne, tym razem  na Uniwersytecie Poznańskim (nie dokończyła z powodu wybuchu wojny). Za udział w manifestacji solidarności studentów poznańskich ze studentami krakowskimi, zaaresztowanymi za udział w pochodzie 3 maja, została osądzona i skazana przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu. Trafiła do surowego ubeckiego więzienia.

    Po śmierci męża w 1961 roku wróciła z dwoma małymi córeczkami do swojej ukochanej Warszawy, i tu kontynuowała pracę zawodową w szkolnictwie. Przez 40 lat pracuje w bibliotece w szkole przy ul. Narbutta, nie kontynuowała kariery naukowej, bo widok Lenina, czy Bieruta na uniwersytecie wzbudzał w niej obrzydzenie. W latach 70 – tych została przewodnikiem warszawskim. Później kontynuując i rozszerzając swoje kompetencje została przewodnikiem terenowym po Polsce, i zdobyła wszystkie możliwe odznaki. Dziś wszyscy są „varsavianistami”, kiedy Ona po prostu była Mistrzem. I tak o niej mówi środowisko do dziś! Jako jedna z niewielu została odznaczona Złotym Krzyżem Przewodnickim za wybitną pracę przewodnicką, i pedagogiczną. Wychowała całe pokolenia przewodników!

   Będąc siostrą cioteczną Ludwiki Nitschowej, która była rzeźbiarka,  poświęciła jej swoje pierwsze opracowanie, a dokładnie jej Syrence. Był to hołd złożony dla pracy i twórczości krewnej. Ludwika Nitchowa jest jak wszyscy wiemy, autorką naszej wspaniałej warszawskiej Syrenki!

     Kiedy powstała Solidarność, zgłosiła się do współpracy mając 60 lat. Rozwoziła po mieście podziemną bibułę i była szczęśliwa, że znów może przysłużyć się ojczyźnie. Wróciła do lat swej młodości. Tak, to brzmi paradoksalnie, ale tak było! Polskę kochała PONAD WSZYSTKO! Polskę wolną od nazistów, i komunistów! Jak sama mawiała; po nazizmie nie ma śladu, a komunistów niestety nie udało się pokonać!

    Za zasługi bojowe podczas powstania odznaczona zostaje 1 października 1944 roku, Krzyżem Walecznych. Pod koniec życia w 61 – ą rocznicę procesu poznańskich studentów w 1946 roku, Lech Kaczyński odznaczył 21 lipca 2007 roku Marię Echaust Twarowską, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta – za krzewienie nauki, kultury i oświaty, za wzorową postawę patriotyczną i niezwykłą odwagę bojową.

    Całe życie była Żołnierzem Walczącym o Ojczyznę, będąc wierna swoim zasadom. 1 marca 2012 roku dołączyła do grona współtowarzyszy kochających Polskę.

    Świat Armii Krajowej towarzyszy mi całe życie! Nigdy jednak nie ośmieliłem się z taką lekkością krytykować decyzji o wybuchu, ani oceniać z taką lekkością jego przebiegu. Nigdy też nie ośmieliłem się przypiąć spinki PW, ani nałożyć opaski biało – czerwonej, bo zawsze uważałem, i uważam do dziś, że ta ikonografia jest zarezerwowana wyłącznie dla Naszych Bohaterów! Boleję jedynie nad tym, że dziś każdy tym symbolem wyciera sobie twarz i próbuje nas, rodziny akowskie (moim ojcem chrzestnym tez był powstaniec warszawski, Marek Wasilewski) pouczać czym jest miłość do ojczyzny, patriotyzm czy faszyzm, i jak mamy to wszystko pojmować!

   Niestety doczekaliśmy dziwnych czasów pomieszania języków i pojęć, i co gorsza trzeba z tym jakoś jakoś żyć. Ważne jest to, aby ten relatywizm nie stał się w życiu publicznym dominujący, i aby nie stał się wyznawaną nową religią. Musimy umieć rozróżniać co jest Prawdą, a co jest kłamstwem. Narrację o kroczącym faszyzmie w Polsce, czy mrocznych czasach nazistowskich Niemiec, traktuję raczej jako efekt medialnej i internetowej narracji i interpretacji świata, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością!

   Nigdy nie zapomnę słów mojej babci, które wcześniej już tu przytaczałem; „po nazizmie nie ma śladu, a komunistów niestety nie udało się pokonać!”. 

1 sierpnia przypomina mi o tym, co dla tego niezwykłego pokolenia było fundamentem!

    „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten święty Krzyż, znak męki i Zbawienia. Przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary mego życia.

   Prezydentowi Rzeczypospolitej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy dochowam niezłomnie cokolwiek by mnie spotkać miało.”

Tekst przysięgi AK

Daniel Echaust, wnuk

Portal Warszawski

https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/maria-dobrochna-twarowska,1058.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *