MZA dla niepełnosprawnych? To się zdarzyło naprawdę

    To nasza znajoma. Agnieszka ma niepełnosprawnego syna, więc zna życie jak mało kto. Dlatego sytuacja opisana poniżej  zbulwersowała ją do żwyego. Wracała właśnie z synem w stronę pętli przy Wilanowskiej. Wszystko wydarzyło się na linii autobusu nr. 218 w piątek 10 maja 2019 roku   

„Podobno do wszystkiego trzeba dorosnąć . Dziś zaliczyliśmy z Pawłem neurologa .  Na szczęście pani doktór była zadowolona z wyników , które przedstawiłam , nie mogłam też ukrywać zmian w Pawła zachowaniu . Jako lekarz neurolog stwierdziła , że nie dziwi się Pawłowi , ze tak reaguje bo zdrowy człowiek miałby dość głośnego zachowania przez cały dzień przez jakiś czas z rzędu. W drodze powrotnej spotkała nas miła niespodzianka

Gdy wsiedliśmy do autobusu siedzący młody chłopak dostrzegł Pawła niepełnosprawność pewno po komunikacji wyrażanej prostymi zdaniami do Pawła i ustąpił miejsca. Tym sposobem mogłam usiąść z Pawłem oraz spokojnie i bezpiecznie dojechać do domu.
Niestety , wszystko co dobre szybko się kończy bo za chwilę nastąpiło rozczarowanie. Gdy wysiedliśmy na pętli autobusowej przy metrze Wilanowska , zadowoleni bo czekał autobus , który dojedzie prawie pod sam budynek. Co dostrzegliśmy ?

Młody chłopak , siedzący na wózku inwalidzkim akumulatorowym , stał przy pierwszych drzwiach autobusu , najwyraźniej oczekiwał , że kierowca go zauważy i udostępni platformę podjazdową. Byłam przekonana , że kierowcy nie ma w autobusie. Podeszłam do chłopaka i zapytałam czy potrzebuje pomocy , niewyraźnie odpowiedział , że tak , Pomimo , że do odjazdu autobusu pozostało 3 minuty , kierowca smacznie kimał w kabinie. Poprosiłam chłopaka aby podjechał pod drugie drzwi a wtedy mój mąż pomoże mu wsiąść do autobusu.
Chłopak sprawnie operował wózkiem ale widać było ograniczenia ruchowe. Mąż był już z Pawłem w autobusie więc wymieniliśmy się opieką nad Pawłem i mąż starał się pomóc temu niepełnosprawnemu chłopakowi.

Okazało się , że wózek akumulatorowy wcale nie jest taki lekki na jaki wygląda , pomimo , że autobus był niskopodłogowy .
No i wywołaliśmy małe zamieszanie. Zauważył to młody chłopak , który dostrzegł , że nie tak łatwo dostać się na pokład autobusu bez platformy i chciał pomóc mojemu mężowi wprowadzić niepełnosprawnego chłopaka do autobusu.
Jednak we dwóch stwierdzili , że bez platformy nie da rady więc mąż odjechał z chłopakiem na wózku aby ten młody chłopak mógł wysunąć platformę co się udało. Pasażerowie byli zbulwersowani , pojawiły się komentarze gdzie jest kierowca ? bo do odjazdu pozostała minuta , odpowiedziałam , zgodnie z prawdą , że śpi w kabinie.

W tym czasie chłopak wjechał na pokład autobusu a młody chłopak schował platformę , a kierowca ? nawet nie wystawił nosa z kabiny aby pomóc , nawet nie sprawdził czy platforma została prawidłowo położona. Na zakończenie tego zdarzenia pojawił się komentarz ” takie rzeczy tylko w Polsce „. Chłopak na wózku podziękował mojemu mężowi i temu młodemu chłopcu za pomoc.

Widać młodzież nie jest taka zła i dostrzega problemy niepełnosprawnych natomiast rowerzysta , który koniecznie musiał przejechać pod nosem oczekujących na przystanku omal nie wpadł na niepełnosprawnego chłopaka.
Nie chcę myśleć co by było gdyby …”

za; https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2519795934917287&id=1711163912447164

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *