Trzaskowski zabrał pieniądze pracownikom socjalnym pracującym z niepełnosprawnymi

     I bardzo dobrze. My uważamy, że im szybciej takie rzeczy są realizowane, być może ludzie przejrzą na oczy. Poza tym jest dokładnie jak napisaliśmy. Wprowadzenie karty LGBT, uprzywilejowanie zdrowej, młodej silnej grupy, i zabieranie pieniędzy potrzebnych jakże w hospicjach, zrodzi nienawiść do środowisk homoseksualnych. Nie wierzymy, że to piszemy, wróć Hanno!

„Osoby niepełnosprawne Ratusz obciął godziny opiekunom osób niepełnosprawnych. Podopieczni: „Lepiej załatwcie mi eutanazję” W Warszawie 6,9 tys. osób korzysta z usług opiekuńczych. Starsi, schorowani, samotni, niepełnosprawni. Starsi, schorowani, samotni, niepełnosprawni. Jak mi coś upadnie, nie podniosę. Nie schylę się, bo wyląduję na głowie. A teraz mam tylko godzinę pomocy z opieki społecznej dziennie. Już nie wyjdziemy z opiekunką na spacer, bo samo ubranie mnie, założenie mi butów, zejście na dół to pół godziny. A lekarze, zakupy, gotowanie?
     Pani Bogusława ma 76 lat, jest emerytowaną nauczycielką. Długo nosiła się z myślą o telefonie do opieki społecznej z prośbą o przydzielenie jej opiekuna. – Wstyd mi było. Zawsze byłam zosia samosia, to ja ludziom pomagałam. Ale zostałam sama i już płakałam dosłownie, że jestem taka bezradna – wspomina. Trzy lata temu zadzwoniła. Do niedawna przysługiwało jej 15 godzin opieki tygodniowo, pod koniec stycznia ich liczba spadła do sześciu, choć jej sytuacja życiowa się nie zmieniła. – Prosiłam, błagałam, nawet pismo napisałam. Pani z Centrum Usług Społecznych powiedziała, żebym rozmawiała z opieką. Pani z opieki, że to jest w gestii CUS. Usłyszałam, że nie mają dostatecznej liczby godzin i każdemu muszą odjąć. To mówię: odejmijcie tym, którzy mają kogoś. Dzieci, siostrzeńców, wnuków. Ja jestem sama. A nie radzę sobie nawet z podstawowymi czynnościami. Jak mi coś upadnie na podłogę, nie podniosę. Nie założę butów, skarpet. Nie schylę się, bo wyląduję na głowie. Chodzę z telefonem na smyczy na szyi w razie czego. Swoją opiekunką pani Bogusława jest zachwycona: – Mieszka niedaleko, ma klucze. Jeśli dzwonię wieczorem czy w nocy, to wie, że coś się dzieje, i nie zostawi mnie samej, chociaż nie ma za to płacone. Ale ja nie mogę od niej tego wymagać, to nie instytucja charytatywna. Jak się dowiedziałam, że okrajają opiekunom godziny, nie spałam po nocach. Już nie wyjdziemy na spacer, bo samo ubranie mnie, założenie mi butów, zejście ze mną na dół to pół godziny, a została mi tylko godzina dziennie. A lekarze, zakupy, gotowanie? Więcej może znaczyć mniej
     Niektórzy podopieczni, jak pani Bogusława, otrzymują tylko jeden rodzaj świadczeń. W zależności od dochodów albo do nich dopłacają, albo usługi są finansowane w całości przez miasto lub – w przypadku usług terapeutycznych – przez województwo. W 2019 r. koszt pracy opiekunów znacznie wzrósł. Według danych zawartych w uchwałach budżetowych, rok wcześniej godzinę usług opiekuńczych obejmujących np. pomoc przy zakupach, porządkach i spacerach wyceniano średnio na 20 zł brutto, teraz to 30 zł. Usługi pielęgnacyjne (np. mycie, zmiana pieluch) w zeszłym roku kosztowały średnio 27 zł za godzinę, w tym – 45 zł. Terapeutyczne podrożały średnio z 22 zł do 35 zł za godzinę. Pracowników socjalnych zatrudniają firmy wyłaniane w przetargach na początku każdego roku. Do zeszłego roku przetargi organizowały dzielnicowe ośrodki pomocy społecznej, później zajęło się tym utworzone w ratuszu Centrum Usług Społecznych. Miało ujednolicić ceny usług w dzielnicach i poprawić ich jakość. Budżet CUS zwiększono z 31 do ponad 35 mln zł. CUS wyżej wyceniło godziny pracy, ale też okroiło ich liczbę. Żeby budżet się spiął, skasowano co drugą godzinę pielęgnacyjną, niemal co czwartą terapeutyczną i co piątą opiekuńczą. Skarżą się na to i podopieczni, i ich opiekunowie, którzy nie są w stanie wyrobić się w krótszym czasie ze swoimi obowiązkami.
Chociaż pieluchę zmienić – Pracuję w tym zawodzie 25 lat i takiego bajzlu nigdy nie było – mówi Elżbieta Golińska, terapeutka. – Żeby podnieść stawkę, zabrali godziny. I co ja powiem pani, do której przychodzę trzy lata? Że nie interesuje mnie już, co się u niej dzieje? To osoba samotna z upośledzeniem umysłowym, nadużywająca alkoholu. Trzeba jej pilnować, żeby nie piła, nie zapraszała na libacje. Z 16-18 godzin, jakie dla niej miałam w miesiącu, zostało 9. Podkreśla, że w szczególnie trudnej sytuacji są podopieczni, którym okrojono godziny pielęgnacyjne: – To, że ja przyjdę poprawić komuś stan psychiczny, to jest nic, jeżeli on potrzebuje, żeby ktoś przyszedł i mu zmienił pieluchę, i to przynajmniej dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Taka osoba, jak jej się zmieni pieluchę tylko raz, już na drugi dzień ma odleżyny. – W CUS pokładano wielkie nadzieje, ale nie tylko nie rozwiązało dotychczasowych problemów, ale jeszcze dorzuciło nowe – uważa Paweł Maczyński z Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej. – Zgłaszane nam przez pracowników zmniejszenie”
za; Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *