Dlaczego jesteśmy przeciwni odbudowie Pałacu Saskiego?

 Znów gruchnęła wiadomość, że Pałac Saski zostanie odbudowany.  Odbudowany nie znaczy, że będziemy mogli podziwiać wybitne dzieło Poppelmana i Jaucha – genialnych artystów dworu saskiego działających na przełomie XVII i XVIII wieku – jak również z czasów jego przebudowy z lat czterdziestych XIX wieku, według projektu Adama Idźkowskiego. Bo o której formie architektonicznej mowa? Poza tym nie widzimy żadnego uzasadnienia dla odbudowy pałacu, gdzie jak sama nazwa wskazuje należał również do potężnej dynastii Wettynów z Saksoni (a tu są podnoszone kwestie niepodległościowe) bo to, że pierwszym właścicielem był Tobiasz Morsztyn nie wie praktycznie nikt. A i w swoim barokowym kostiumie był piękny!

Dlaczego obawiamy się odbudowy Pałacu Saskiego?

Po pierwsze dlatego, że pałac Saski nie może istnieć w tej przestrzeni, z którą mamy dziś do czynienia. Dzisiejsza przestrzeń tylko częściowo zachowuje charakter przedwojennej Warszawy. Ta przestrzeń to nieudolna próba wypełnienia na siłę jedynego tak wielkiego placu w historycznej części miasta. Poza tym Pałac Saski był niejako nierozerwalny z Pałacem Bruhla.  Ten barokowy pałac, o wiele piękniejszy, był ciekawszy architektonicznie, i był przede wszystkim spójny. Pałac Saski był wielokrotnie przebudowywany. Zatem podstawowe pytanie, jakiej formy należy się spodziewać, z którego okresu przebudowy? Rzeczywiście kolumnada w Saskim była imponująca, ale za to cała jego bryła zasłaniała Ogród Saski, który i tak był dwa razy większy, i sięgał o wiele głębiej na zachód. Po wojnie okrojono mocno jego granice. Zatem samo otoczenie zewnętrzne jest nieporównywalnie gorsze i po prostu brzydsze. Nie mówiąc już o niezgraniu bryły sir Fostera z tym coś co co ma powstać.

To wszystko z czym mamy do czynienia to są nieczytelne próby tworzenia Warszawy na nowo, która zmaga się z brakiem wizji od 45 roku. Wizję były (np. Maciej Nowickiego, czy Leykama), ale to partia wtedy miała głos decydujący, zatem praca urbanistów i architektów była drogą przez mękę. Poza tym paradoksalnie to za głębokiej komuny mieliśmy artystów z prawdziwego zdarzenia, którzy zapewne z materią rzeźbień by sobie poradzili. Kto dziś ma wykonać recepcję barokowych rzeźb? Kto ma nadzorować? Nie ma ani Lorentza, Zachwatowicza, ani Białostockiego! Kto zatem?? Komputer??

 


Należy zachować dzisiejszy kształt Grobu Nieznanego Żołnierza ze względu na jego działanie emocjonalne – moc historycznych faktów sprawiła bowiem, że szczątki owej klasycystycznej fasady urosły do rangi narodowego Akropolu.” – Stanisław Jankowski ps. Agaton


Czy są specjaliści, którzy poradzą sobie z tak ciężką materią jak odbudowa Pałacu Saskiego?

Po drugie. Kiedy patrzymy na współczesną wersję pałacu Jabłonowskich (dawny Ratusz Miejski) to mamy powody aby się bać. Mamy obawy kiedy widzimy kloc z ul. Długiej, który został zatwierdzony przez konserwatora, a który zniszczył piękną perspektywę. Mamy obawy kiedy widzimy zniszczoną bryłę hotelu Europejskiego, nasz strach jest jeszcze większy. Jak wyobrazimy sobie dzisiejsze ograniczenia technologiczne (paradoksalnie współczesne techniki i technologie działają na niekorzyść szczególnie manualnych zdolności człowieka) czyli brak rzeźbiarzy, rzemieślników ale za to rzeszę urzędników, niedouczonych architektów nie znających kontekstu historycznego miasta, ze strachu jesteśmy cali spoceni. Niestety.

 


„Dla mojego pokolenia, także dla pokolenia moich rodziców i dziadków, widok Grobu Nieznanego Żołnierza jako trwałej ruiny, pomnika, jest widokiem bardzo silnie wbudowanym w naszą świadomość. To jest nasza pamięć. Ci, którzy chcą odbudować Pałac Saski, mówią: „Wstańmy z kolan, niech Warszawa wstanie z ruin”. Ja powiem inaczej: brakuje pałacu, my o tym wiemy, i to jest najlepszy nośnik historyczny, jaki może być” – Michał Krasucki.


    

Trzecia nasza wątpliwość to zniszczone fundamenty pałacu, które wiele lat temu odkryli archeolodzy i znaleźli tam cuda! Wtedy był czas na stworzenie muzeum Pałacu Saskiego, gdzie fundamenty otwarte byłyby dla mieszkańców i turystów. Niestety, prezydent miasta, p. H. G. Waltz,  który zamiast skorzystać z zasobów przeszłości, po prostu je poniekąd zniszczyła. Ciężko pracę naukowców zasypano! To idealnie obrazuje stosunek Waltz do Historii Miasta.

I po czwarte. Starej Warszawy jest coraz mniej. Najpierw rozprawiło się z nią BOS, a później po 89 roku kolejni prezydenci, gdzie oczywiście prym wiedzie p. Waltz, dzięki której zniknęły jedne z najcenniejszych zabytków miasta. Poza tym ta pusta przestrzeń z resztkami Pałacu Saskiego, gdzie wśród owych ruin zostaje zachowany Grób Polskiego Nieznanego Żołnierza, jest jakże wymownym i mocnym symbolem naszego narodowego holocaustu, który nam zgotowali Niemcy, którzy rezydowali w owym pałacu w czasie wojny II wojny światowej.

Nie dla odbudowy Pałacu Saskiego

    Dla dużej części historyków miasta, przewodników, historyków sztuki, ale i wnuków powstańców warszawskich, to miejsce to Golgota, którego nie trzeba nawet tłumaczyć, definiować ani wymyślać. Oto żywe świadectwo co zostało z naszego miasta po wojnie. Właśnie tyle. Ale nie został zniszczony Duch, który tu symbolizuje nietknięty grób polskiego nieznanego żołnierza. To miejsce to nasze Termopile ale i nasze Zmartwychwstanie.

  


Razem z moim bratem i siostrą jesteśmy właścicielami osobistych praw autorskich do projektu i realizacji Grobu Nieznanego Żołnierza. Jest to trwała ruina i taka była koncepcja mojego ojca. To chyba najwspanialszy sposób upamiętnienia wydarzeń, które miały miejsce w Warszawie. Nie mamy dzisiaj żadnego budynku, który by pokazywał ruiny tego miasta w takim stanie, w jakim zastaliśmy je bezpośrednio po wojnie. To jest symbol i ten symbol za żadną cenę nie powinien być zniszczony. Jeżeli słyszę dzisiaj informację o tym, że w Kancelarii Prezydenta jest opracowywana jakaś specustawa, która ma doprowadzić do wywłaszczenia tego terenu, a z drugiej strony pozbawienia mnie i mojego rodzeństwa osobistych praw majątkowych do Grobu Nieznanego Żołnierza, to napawa mnie grozą. Jeżeli dotknie to również innych twórców, będziemy mieli w tym kraju prawdziwy galimatias. – Zygmunt Stępiński, syn projektanta obecnej aranżacji Grobu Nieznanego Żołnierza, i jednego z najlepszych architektów powojennej Warszawy (np. Mariensztat, MDM i inne).


Portal Warszawski

zdj. Wikipedia, NAC

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *