Czy nieuregulowany prawy brzeg Wisły to rzeczywiście powód do dumy?

    Nie wiemy skąd się wzięła bajka o tym, że Chińczycy ponoć mieli się zachwycić dzikim brzegiem Wisły? Jest ona powielana i powtarzana z ust do ust. Nam to się wydaje mało realne znając ich umiłowanie do porządku i przedsiębiorczości.

    Dlaczego od zarania dziejów Wisła była wykorzystywana i była po prostu drogą handlową, a dziś jest martwa?. Przed wojną funkcjonowały świetnie prosperujące porty i żegluga wiślana. Teraz mamy obraz nędzy i rozpaczy.

Warszawa dziś, pozbawiona kompletnie przemysłu stała się miastem banków, korporacji i ścieżek rowerowych. I tu dochodzimy do paradoksu, bo ci którzy ciągle mówią o tym aby wzorować się na zachodzie, temat rozlanej, nieuregulowanej, o niskim poziomie wody Wisły traktują jako cud natury. Taki cud, który paraliżuje normalne funkcjonowanie rzeki w XXI wieku. Powiedzmy sobie, że ptaszki przylatują tam tylko dwa razy do roku a zejść nad brzeg samej rzeki, praktycznie nie ma.

Warto w tej kwestii porozmawiać z osobami zajmującymi się żeglugą. Oni doskonale wiedzą, jak zabity został potencjał Wisły do tego stopnia, że statki oferujące wyprawy rzeczne, swoja ofertę uzależniają do wysokiego poziomu wody.

Nie ma przystani rzecznych, nie ma jednostek pływających bo miasto, które nie miało pomysłu na prawy brzeg rzeki uczyniło ten teren obszarem Natura 2000 i nic się nie da zrobić. Dziwnym trafem na tym terenie, na wysokości portu praskiego budowane jest osiedle.

Rowery dla aktywistów są miarą XXI wieku ale brzydka, nieuregulowana rzeka już nie.

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.