Jeziorko Czerniakowskie – miejsce rekreacji czy libacji?

     Jeziorko Czerniakowskie stanowi nieoceniony skarb Mokotowa – ma powierzchnię ok. 19,5 ha. Jest największym naturalnym zbiornikiem wodnym na terenie Warszawy. Ma ok. 1780 m długości i 100–180 m szerokości. Średnia głębokość to 2,5 m, a maksymalna – 3,75 m. Jest ono jednym z wielu starorzeczy, tworzących jedyny w swoim rodzaju układ wodny ciągnący się od ujścia Jeziorki aż do Siekierek, na tarasie zalewowym Wisły.

Jeziorko stanowi fragment Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. W 2017 na jego brzegach mieszkało 60 gatunków ptaków, w tym 49 objętych całkowitą ochroną (m.in. bączek zwyczajny i wąsatka znajdujące się w czerwonej księdze gatunków zagrożonych). W wodach żyło 67 gatunków bezkręgowców (m.in. skójki i szczeżuje).

      Jeziorko oprócz swoich walorów fauny i flory pełni także funkcję rekreacyjną – stało się miejscem regularnych spotkań młodzieży i osób dorosłych. To tutaj, głównie w letnie weekendy przychodzą rodziny z dziećmi na plażę, gdzie mogą spędzić razem dzień na łonie natury, urządzając sobie piknik. Niezależnie od wieku, każdy może schłodzić się podczas upalnego dnia w wodzie, a bezpieczeństwa na plaży strzeże ratownik. Niestety, jest spora grupa osób, która wykorzystuje dobra tego naturalnego akwenu wodnego niezgodnie z jego przeznaczeniem. Mieszkańcy pobliskich domów jednorodzinnych skarżą sie na ciągłe hałasy i libacje alkoholowe, odbywające się do późnych godzin nocnych. W rozmowie z nami jedna  z mieszkanek okolicznych domów mówi nam, że „jak tutaj zaczyna się impreza w piątek po południu, to kończy się dopiero w niedziele wieczorem – to jest nie do wytrzymania„.

       Sytuacja jest na tyle poważna, że osoby, które przychodzą na teren Jeziorka Czerniakowskiego bardzo często spożywają tam alkohol, nierzadko są to nastolatki. Mieszkańcy podkreślają, że bardzo często po zakrapianych alkoholem imprezach dochodzi tam do awantur, a nawet bójek. Nic nie zmienił wprowadzony zakaz spożywania alkoholu i palenia papierosów na terenie Jeziorka Czerniakowskiego. Mieszkańcy bardzo często wzywają policję, ale jej interwencje nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Bywa również tak, że patrolująca okolicę Straż Miejska czy Policja, staje na parkingu przed jeziorkiem i nie weryfikuje tego co dzieje się na plaży, lub po drugiej stronie akwenu.

     Niedaleko jeziorka znajduje się Szkoła Podstawowa nr 103, a dzieci uczęszczające tam często wychodzą z wychowawcami na plażę oraz pozostały teren jeziorka. Rodzice obawiają się, że ich pociechy, wychodząc ze szkoły lub przebywając na terenie akwenu  mogą natknąć się na grupę pijanych nastolatków.

     W nocy z daleka słychać wulgaryzmy i krzyki, a rano widoczne są sterty śmieci
na plaży oraz w wodzie. Kolejna z mieszkanek przyznała, że pewnego razu doszło do sytuacji, w której na środku drogi prowadzącej do Jeziorka ktoś wyrzucił worek ze śmieciami, a inni plażowicze, wracający do domu analogiczne powielali ten pomysł. Po pewnym czasie  na przeciwko domów jednorodzinnych uzbierała się góra śmieci, która została sprzątnięta przez służby porządkowe dopiero po kilku dniach, a do tego czasu fetor unoszący się w powietrzu destabilizował życie mieszkańców. Kobieta nadmieniła, że na terenie jeziorka jest po prostu za mało pojemników na śmieci, a ludzie są zbyt leniwi żeby zabrać śmieci ze sobą.

    Kolejnym problemem, na który zwracają uwagę okoliczni mieszkańcy i plażowicze jest ogólne zaniedbanie Jeziora Czerniakowskiego tj. strasznie brudny piasek na plaży, czy brak wyznaczonego miejsca do rozpalenia ogniska. Zaniedbany jest brzeg i należałoby wymienić lub dowieźć świeżego piachu, który polepszyłby komfort użytkowania.

     Co zrobić żeby zmienić fatalną sytuację mokotowskiego akwenu?!

Z zebranych informacji wynika że, jednym z ważniejszych deficytów jeziorka jest brak stałej obecności strażnika – gospodarza terenu, który poprzez codzienną troskliwą obecność polegającą na sprzątaniu śmieci, dbałości o infrastrukturę ścieżki i natychmiastowym reagowaniu na wszelkie pojawiające się zagrożenia i przejawy łamania prawa, pełniłby funkcję reprezentanta właściciela w terenie. Strażnik będący w stałym kontakcie ze społecznością lokalną spełniłby również funkcję bezpośredniego badacza i przekaźnika – komunikatora potrzeb i życzeń mieszkańców w sprawie jeziorka do urzędu dzielnicy. 

Adrian Sawicki, MOKO.TU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *