W piątek zmarł Mścisław Lurie, ocalały z Rzezi Woli, syn Warszawskiej Niobe.

     „Kula trafiła w kark, ale nie zabiła. Wanda Lurie upadła. Pod stosem ciał leżała trzy dni, aż poruszyło się dziecko, które nosiła pod sercem. Dała mu imię: Mścisław.”

Do miejsca egzekucji podeszła w ostatniej czwórce. Wanda Lurie, żona przedwojennego przedsiębiorcy, razem z trojgiem dzieci błagała, by ocalić ich życie.

Do ostatniej chwili miała nadzieję, że oprawcy z oddziałów pod dowództwem Heinza Reinefartha oraz brygady kryminalistów i zawodowych przestępców niemieckich podkomendnych Oskara Dirlewangera oszczędzą kobietę w dziewiątym miesiącu ciąży i jej dzieci.

Ale 5 sierpnia nie oszczędzano nikogo z mieszkańców Woli.

Bramy place, podwórka – nie było miejsca, które nie nasiąkłyby wówczas niewinną krwią mieszkańców Warszawy. Rozkaz Himmlera był jasny: zrównać miasto z ziemią. Nie brać jeńców. Ślady zatrzeć.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

za; https://www.facebook.com/niezapomnijonas/posts/2332712620288673

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.