Miejski bloger o budżecie partycypacyjnym – tylko czy ów budżet w tej formie ma jeszcze sens?

     Szanowni Państwo,

    „Przypominamy że od wczoraj przez najbliższe kilkanaście dni można oddawać głosy na poszczególne projekty w ramach Budżetu Partycypacyjnego. Nie trzeba oddawać głosów na „swoją” dzielnicę , można wybrać jedną (i tylko jedną). Zachęcamy do udziału w głosowaniu – pamiętajmy że to nic tak naprawdę nie kosztuje , jest bardzo dużo świetnych pomysłów które warto zrealizować. Niestety , jak już pisaliśmy wcześniej formuła BP w której np. nie można głosować przeciwko danemu projektowi sprawiła że bardzo dobrze w roli „projektantów” odnaleźli się nasi ulubieńcy zasypując urzędników masą „swoich” fantazji. Pół biedy jeśli dotyczyłoby to np. budowy DDR , chodnika, czy czegokolwiek co stanowiłoby wartość dodaną. Układ win-win jednak w świadomości miejskich społeczników nie istnieje, wychodzą z założenia że niemożliwe jest wniesienie wartości dodanej bez odebrania „czegoś” innym. Tak więc projekt usprawnienia ruchu rowerowego praktycznie ZAWSZE łączy się z likwidacją miejsc parkingowych, zwężeniem nadmiarowych – ich zdaniem – ulic czy wprowadzaniem innych modyfikacji infrastrukturalnych. Dlatego też „ich” projekty zazwyczaj budzą bardzo ostry opór Warszawiaków co widać np. w komentarzach na stronie Budżetu Partycypacyjnego.

      Zachęcamy jeszcze raz do udziału w głosowaniu. Post dotyczący głosowania zostaje przypięty na górze strony na najbliższe dni. Zachęcamy też do dzielenia się w komentarzach informacjami o projektach które są zdaniem Państwa warte promocji a które wręcz przeciwnie. Szczególną uwagę należy zwrócić na Mokotów i Ursynów, które stanowią swego rodzaju mekkę aktywistów i to te dzielnice zamęczają swoimi wymysłami najbardziej.”

za; Aktywista wie najlepiej czego chcesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *