Góra urodziła mysz, czyli rzecz o nowym „Sezamie”

Niestety trudno się nie zgodzić z autorem słów. Mamy dokładnie takie samo odczucie.

„1. Jest jedna miła pani, ludzie Ją pamiętają, ja też.
2. Nie ma jednak już korpulentnej pani Ani z mięsnego, ani pani Krysi, zawsze wyfiokowanej kierowniczki działu ciast i innych słodyczy.
3. Stary obiekt miał 3 piętra. Teraz w podziemiu (to akurat nie szkodzi) tylko jeden poziom, na którym jest wszystko. Tzn. przynajmniej połowy asortymentu brakuje: zarówno spożywczego, jak i przemysłowego. (od nas, ogólna bida)
4. Plus wielki: czysto, schludnie, jak ktoś lubi to także nowocześnie.

NIE WIEM CZY TO WYSTARCZY, ŻEBY PODTRZYMAĆ MARKĘ „SEZAM”.
„MÓJ” SEZAM WRÓCI, JAK OWOCE, WARZYWA I LODY BĘDĘ MÓGŁ NABYĆ Z RĘKI PRZED WEJŚCIEM DO SKLEPU. NA TO JEDNAK SIĘ NIE ZANOSI…

Igor Strojecki, fotograf, podróżnik, pisarz

zdj. Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *