To ojciec Machnowskiej – Góry, wiceprezydent Warszawy, zrobił z G. Przemyka chorego psychicznie….

Grzegorz Przemyk został zatrzymany przez milicję 12 maja 1983, na Placu Zamkowym w Warszawie, kiedy wraz z kolegami świętował zdaną maturę. Wraz z nim zatrzymano kolegę Cezarego Filozofa. Żaden z nich nie miał przy sobie dokumentów. Przemyk został zabrany do pobliskiego komisariatu MO przy ul. Jezuickiej 1/3, gdzie został pobity przez 3 funkcjonariuszy. Ratusz i Trzaskowski ten polityczny mord przemilcza, tak samo jak milczy na temat żołnierzy AK mordowanych po wojnie…ma powody? Wczoraj, w 40 rocznicę skatowania Przemyka, Machnowska – Góra przytulała się do rzeźby Rajkowskiej…..

Komendantem komisariatu przy ul. Jezuickiej był Machnowski, ojciec obecnej wiceprezydent Warszawy

Po powrocie do domu zaczął odczuwać bardzo silne bóle w rejonie brzusznym. Karetka zabrała go do szpitala. Zmarł po dwóch dniach od pobicia w wyniku ciężkich urazów jamy brzusznej. W szpitalu operowali go dr Leszek Karpinski, Filip Grzejszczyk oraz Marek Bagniewski. Ten ostatni zeznawał później o sprawie w angielskim parlamencie. A potem komendant komisariatu Konstanty Machnowski i wizytujący go kpt. Roman Gembarowski podjęli decyzję, by zadzwonić na pogotowie, któremu przekazano, że Grzegorz Przemyk to „psychol”, co tarzał się po bruku. Córka Machnowskiego to dziś prawa ręka Rafała Trzaskowskiego

19 maja 1983 roku biskup Władysław Miziołek odprawił mszę za Przemyka w kościele pw. św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Na tę mszę oraz na pogrzeb na Powązkach przybyły tłumy. Ulica, wiodąca z kościoła na Powązki, została zamknięta dla normalnego ruchu samochodowego, aby mogły nią przejechać specjalne autokary, wiozące uczniów z XVII L.O. Poza tym ulicą i chodnikami szły tłumy uczestników uroczystości pogrzebowej. Ze względu na okoliczności śmierci Przemyka i osobę jego matki pogrzeb stał się zarazem manifestacją antykomunistyczną. Ludzie wznosili transparenty o treści politycznej, często nawiązujące do „Solidarności”. Tym samym pogrzeb Grzegorza Przemyka stał się pierwszą tak wielką manifestacją przeciw władzy komunistycznej od czasu wprowadzenia stanu wojennego.


14 maja 1983 r. w szpitalu warszawskim, trzy dni przed 19. urodzinami, zmarł Grzegorz Przemyk, syn poetki i działaczki opozycyjnej Barbary Sadowskiej, skatowany przez trzech milicjantów w komisariacie przy ul. Jezuickiej w Warszawie. Przemyk został zatrzymany na placu Zamkowym, gdy wraz z kolegami świętował zdanie matury. 3 maja 1983 roku „nieznani sprawcy” pobili jego matkę, która działała w Prymasowskim Komitecie Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom.


Córka komendanta z Jezuickiej

Córka komunistycznego aparatczyka, córka Aldona Machnowska-Góra dzielnie kontynuuje dzieło tatusia. Dziś jest „dyrektorką koordynatorką ds/ kultury i komunikacji społecznej M. st. Warszawa”, i wiemy co się dzieje chociażby z warszawskimi teatrami i kulturą. Ale jak informowała „GW”, to ona napisała jego program jako kandydata na prezydenta Warszawy. Wraz z Agatą Diduszko-Zyglewską stworzyły też „Program Rozwoju Kultury w Warszawie do 2020 r. Miasto Kultury i Obywateli”. Machnowska–Góra razem z Jolanta Lange, b. agentką SB, która do ostatnich dni życia inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego są jednymi z najważniejszych osób Warszawskich Dni Różnorodności. Dziś powtórzmy, o zgrozo, jest odpowiedzialna za warszawską kulturę.

Aldona Machnowska–Góra to córka Konstantego Machnowskiego, komendanta komisariatu na Jezuickiej, na którym śmiertelnie pobito Grzegorza Przemyka. „Bijcie tak, żeby nie było śladów” – milicjanci wykonali to zalecenie dyżurnego. Maturzysta otrzymał kilkadziesiąt uderzeń pałkami w plecy i kilkanaście ciosów w brzuch.

To właśnie Konstanty Machnowski, wraz z wizytującym komisariat naczelnikiem wydziału służby wywiadowczej, kpt. Romanem Gembarowskim, postanowili wezwać do komisariatu karetkę pogotowia, informując dyspozytora, że jest u nich „psychiczny”, który na ulicy rzucał butami w przechodniów. Jak historia pokazuje, to podstawowy sposób niszczenia wrogów ludu, którym posługują się do dziś.

 


zdj. Jan Kasprzyk

 

 


 

Ojciec Machnowskiej – jak wynika z materiałów IPN – po śmiertelnym pobiciu Grzegorza Przemyka awansował do stopnia majora, a następnie, w końcu lat 80., na własna prośbę został skierowany do rodzinnej Ostrołęki na stanowisko komendanta Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Konstanty Machnowski uniknął odpowiedzialności za sprawę śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka. W aktach sprawy zachowała się notatka ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”. O tej tezie, jako jedynie słusznej, mówiła oficjalna propaganda, która prowadziła też kampanię zniesławiania matki Przemyka i jego otoczenia.

Zatem powtórzmy, Ratusz i Trzaskowski ten polityczny mord przemilcza, tak samo jak milczy na temat żołnierzy AK mordowanych po wojnie…ma powody?

za; niezależna.pl

Portal Warszawski

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły