Ten warszawski ród to nasza światowa duma, ale kto o tym w ogóle wie?

Nikt, bo nie dba się o historię tego miasta. Kiedyś Warszawa była na kompletnie innym poziomie intelektualnym i duchowym! Przed Państwem kompletnie zapomniana i praktycznie nieznana historia niezwykłego rodu. Warszawskiego rodu, dumy światowej opery największych scen, najlepszych kompozytorów (Wagner, Bizet, Wieniawski, Ravel i inni).

Wstęp

 W historii Opery nie było takiego zjawiska nigdy wcześniej, ani później. Śpiewające rodzeństwo, które jest wzorem dla Oper Światowych i symbolem najwyższych możliwości artystycznych.

Józefina, Jan i Edward Reszke – niezwykłe rodzeństwo z niezwykłych rodziców

Zresztą w moim życiu to nazwisko pojawiało się od „dzeca”, bo moja prababka Konstancja uczyła się w paryskiej szkole Jana Reszke, jak i warszawskiej szkole, jego brata Edwarda Reszke. Prababka  śpiewała na kilku europejskich scenach europejskich, później zaś z Mirą Zimińską współtworzyła Mazowsze.

Józefina dała początek wszystkiemu 

Przepiękny mezzosopran odziedziczony po matce, zrobił z niej największą artystkę wieku XIX. Wielka filantropka, artystka (prowadziła pradziwie europejski artystyczny dom w Warszawie), córka Jana fundatora i twórcy Hotelu Saskiego i Emilii, pięknej zmysłowej śpiewaczki, niestety niespełnionej. Ale to matka była jej pierwszym profesorem śpiewu.

Józefina śpiewa od Metropolitan Opera w NYC po Covent Garden, czy Królewską Operę w Madrycie. Świeci najbardziej jasnym światłem ze wszystkich. Świeci talentem, pracowitością i dobrem. Dzięki niej to Jan i Edward zdobywają później spektakularne niepowtarzalne nigdy wcześniej ani nigdy później sukcesy. Józefina wychodzi za mąż bodajże za Ludwika Kronnenberga i oddaje się macierzyństwu. Niestety umiera przy drugim dziecku, nagle, niesprawiedliwie. Jest donatorem wielu warszawskich ochronek, biednych artystów i paralityków. Umarła prawie w opinii świętości.

 Jan, jej straszy brat to przypadek szczególny. Tenor nadzwyczajny, wzór dla Caruso i innych. Prekursor śpiewu opery w językach narodowych. Rewolucjonista jeśli chodzi o interpretacje śpiewu.

Urodził się 14 stycznia 1850r. w Warszawie. Sławę zdobył jako wykonawca partii tenora dramatycznego. Od 1876r. występował w Paryżu. Jego debiutem jako tenora była główna rola w „Robercie Diable” Giacomo Meyerbeera operze madryckiej w 1879 roku. Warto podkreślić, że początkowo Jan Reszke śpiewał jako baryton. Razem z siostrą Józefiną i bratem Edwardem 1 marca 1884r. dał pokaz kunsztu artystycznego na scenie Opery Paryskiej w roli Jana Chrzciciela w operze „Herodiada”, po czym stał się pierwszym śpiewakiem i bożyszczem Paryża.

   

Współpracował również z londyńską Royal Opera House, gdzie wystąpił ponad 300 razy. Był najbliższym przyjacielem króla Anglii Edwarda VII. W latach 1891-1901 wyjechał z bratem do Stanów Zjednoczonych. Śpiewał w Metropolitan Opera w Nowym Jorku oraz salach koncertowych Bostonu i Chicago. Jan, będąc u szczytu sławy, dał wspaniały występ w Operze Warszawskiej, gdy powrócił do Europy w 1893r. Ze sceny wycofał się w roku 1902 i otworzył w Paryżu szkołę śpiewu, którą później przeniósł do Nicei, gdzie umarł w 1925roku.

    Jan Reszke oprócz tego był jednym z największych hodowców koni w cesarstwie. Należał do samej czołówki w tej dziedzinie, rywalizując z największymi stajniami wyścigowymi na torach w carskim siole, Petersburgu, Moskwie, Warszawie itd. Przykładowo, w 1901 roku pobił wszystkie inne stajnie wyścigowe w cesarstwie pod względem sumy wygranych nagród

Edward, najpiękniejszy z nich wszystkich i największy hedonista. Atleta noszący kobiety na rękach, wielki śpiewak, ale i spragniony życia. Nigdy niczego sobie nie odmawiał! Ta sama historia, te same sukcesy. W Warszawie otwiera bardzo znaną, sferyczną i prestiżową szkołę śpiewu operowego, którą kończy pani Ćwieklińska, Kiepura, Barszczewska czy również już wspomniana wcześniej, moja prababka Konstancja h, Kopaszyna, Później wyjeżdza do Paryża, też do Reszke.

   

Czemu my Polacy nie dbamy o naszą przeszłość? Przecież takich rodzin, wielkich ludzi, którzy stali się prekursorami w jakichś dziedzinach w świecie u nas nie brakuje. Takich przykładów są tysiące. Szkoda, że rodzina Reszke nie jest w żaden sposób w naszym mieście wyróżniona, ani ulicy, ani tablicy. Nic!

    Właśnie parę dni temu napisała do nas praprawnuczka Edwarda Reszka. Zrobię wszystko aby upamiętnić tę absolutnie nadzwyczajną rodzinę.

Daniel Echaust, Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *