„Postać naczelna”. Pułkownik Franciszek Niepokólczycki (1901 – 1974)

    Zasługi płk. Franciszka Niepokólczyckiego dla Polski Podziemnej są nie do przecenienia. Szczególnie wkład organizacyjny i koncepcyjny w budowę pionu sabotażowo – dywersyjnego, organizacji służb saperskich, uruchomienia produkcji uzbrojenia oraz wypracowania, w nowej sytuacji politycznej lat 1945 – 1946, nowych metod działalności niepodległościowego podziemia.

„Nie umniejszając w niczym innym postaciom walki z okupantem należy zdać sobie sprawę, że sabotaż i dywersja były ‘codzienną bieżącą’, walką czynną, walką z bronią w ręku. Można by ją porównać do walki w pierwszej linii frontu. Niepokólczycki przez cały czas okupacji był naczelną postacią na tym odcinku polskiego podziemia”, stwierdzał jego podkomendny. Zanim jednak pułkownik doszedł do wysokich funkcji w strukturach dowódczych AK-WiN musiał przebyć drogę typową dla wielu oficerów Drugiej Rzeczypospolitej, zaczynających swoją służbę dla Niepodległej pod komendą Józefa Piłsudskiego. Urodzony na przełomie XIX/XX wieku w Żytomierzu, wsławiony brawurową ucieczką z aresztu śledczego bolszewickiej Czeka w grudniu 1918 r., młodociany, bo wtedy kilkunastoletni konspirator z polskiej enklawy na Ukrainie – Żytomierszczyzny – jeden z najmłodszych żołnierzy tamtejszej placówki wywiadowczej Polskiej Organizacji Wojskowej ze Komendy Naczelnej – III kpt. Stanisława Lisa-Kuli, absolwent peowiackiej Szkoły Wywiadowczej, dywersant i wywiadowca – dywersant na Froncie Wołyńskim, szybko awansowany na komendanta żytomierskiego Okręgu POW, następnie skierowany do służby w Oddziale II SG. Z przekonań, jak wielu wyrosłych z peowiackiej konspiracji i czynu legionowego żołnierzy Marszałka, piłsudczyk. I to taki fundamentalny, wileński, kresowy. W latach trzydziestych oficer Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych, działacz ruchu weteranów POW, w chwilach wolnych sędzia lekkoatletyczny i szermierz.

    Komunistów, zarówno tych z sowieckich siatek szpiegowskich działających na obszarze Drugiej Rzeczypospolitej, tych z okresu wojny i okupacji, jak i tych z czasów PRL-u uważał za „narodowy” odłam bolszewików. „Cele polityki rosyjskiej w stosunku do Polski aż za dobrze były mi znane, jak również znałem sam bolszewizm (wszak wywodzę się z KN-III POW), a tam dobrze odczuliśmy wszystko na własnej skórze”, napisze potem do jednego ze swoich emigracyjnych przyjaciół. Dodajmy tutaj też, iż skutki tej władzy mógł, zarówno on, jak i jego rodzina, Niepokólczyckich oraz Obuch-Woszczatyńskich, doświadczać miała wielokrotnie. Walcząc w wojnie roku 1920 dobrze wiedział, czym dla Polski i Europy mógł się zakończyć marsz na Zachód, „przez trupa Polski”, bolszewickich armii.

    Od sierpnia 1939 r. pełnił funkcję dowódcy 60. batalionu saperów Armii „Modlin”. Na początku Września pod Ciechanowem osłaniał on ze swoim batalionem eskadrę obserwacyjną stacjonującą na lotnisku koło folwarku Sokołówek. Zwycięska walka została tam stoczona przez żołnierzy mjr. Niepokólczyckiego z nacierającymi oddziałami niemieckiej dywizji pancernej. W końcu pierwszej dekady września, gdy zdał dowództwo batalionu, został wyznaczony do dalszej pracy sztabowej. Po przekazaniu spraw związanych z pełnieniem dotychczasowej funkcji został mianowany szefem Wydziału Organizacyjnego (Ogólnego) Dowództwa Saperów Armii „Modlin”. W połowie września dotarł do broniącej się Warszawy. Wziął czynny udział w obronie miasta (pozostawał w bezpośredniej dyspozycji gen. Juliusza Rómmla), a następnie tworzeniu się centrali konspiracji wojskowej. Jako współtwórca, jednego z najważniejszych pionów SZP-ZWZ-AK, organizator, przygotowywanego przez jego podkomendnych w Warszawie, ostatecznie z przyczyn technicznych nie zrealizowanego, zamachu na Adolfa Hitlera, należał do ścisłego grona dowódczego pionu wojskowego Polski Podziemnej. W Warszawie został zaprzysiężony do konspiracji przez gen. Michała Tokarzewskiego – Karaszewicza „Torwida”. Po prawie dwudziestu latach służby wojskowej ponownie przyszło mu wówczas organizować konspirację. Miał do niej dobre przygotowanie z okresu działań w siatkach i wywiadzie POW.

    Po złożeniu przysięgi mjr Niepokólczycki otrzymał swoją pierwszą nominację w organizującym się w Warszawie podziemiu. Objął funkcję szefa sztabu Dywersji (Referatu III-C) w Oddziale III (Operacyjnym) Dowództwa Głównego SZP (jednocześnie pełnił też funkcję szefa organizowanego Wydziału Saperów przy dziale III-A). Zalążki „sztabu Dywersji” zostały zorganizowane jeszcze w listopadzie i grudniu 1939 r. Komórka ta powstała w oparciu o zespół składający się z oficerów służby stałej o specjalnościach saperskich, a w latach 1942 – 1943 stanowiła kadrę Wydziału Saperów, Kedywu Komendy Głównej, Kedywu Okręgu Warszawskiego, poszczególnych komend okręgowych. Zespoły saperskie podkomendnych Niepokólczyckiego wejdą potem również jako pierwsze do organizowanego przez niego Związku Odwetowego (potem, dopiero utrwaliła się nazwa Związku Odwetu), „wewnętrznej, bardzo silnie zakonspirowanej organizacji, z własną siecią łączności, odciętą od innych komórek Związku”. On sam stał się na następnych kilka lat, jedną z najbardziej poszukiwanym przez niemieckie służby bezpieczeństwa osobą znajdującą się na terenie Polski. Odpowiadał za działania dywersyjne przeprowadzane przez setki żołnierzy Podziemia: twórca i szef Związku Odwetu (od lipca 1940 r. struktura ta przejęła nadzór nad bieżącą działalnością bojową), organizator służb saperskich (i podziemnych placówek naukowo–badawczych), współtwórca elitarnego Kedywu i jednocześnie od jesieni 1942 do września 1943 „prawa ręka” swojego szefa (zastępca), pierwszego emisariusza Rządu RP na Uchodźstwie skierowanego do kraju, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, w 1953 r. z wyroku komunistycznego trybunału powieszonego w Warszawie, był wówczas w samym centrum konspiracji wojskowej. Miał również bezpośredni dostęp do gen. Stefana Roweckiego „Grota”.

    Jedną z głośniejszych operacji dywersyjnych, przeprowadzonych pod osobistym nadzorem mjr. Niepokólczyckiego jako szefa Związku Odwetu, z udziałem płk. dypl. Antoniego Chruściela „Montera (komendanta Okręgu Warszawskiego) i kpt. Jerzego Lewińskiego „Chuchry” (komendanta okręgu ZO), była seria skoordynowanych ze sobą w czasie i miejscu akcji oznaczonych kryptonimem „Wieniec I”, polegających na jednoczesnym przerwaniu połączeń kolejowych węzła warszawskiego. Saperzy przeprowadzili rozpoznanie miejsc detonacji i przygotowali plany akcji. W ostatniej chwili decyzją Komendanta Głównego gen. Stefana Roweckiego „Grota” przeprowadzono operację bez przedłużającego się oczekiwania na przewidywane bombardowanie Warszawy przez lotnictwo sowieckie, zapuszczające się jeszcze wówczas nad stolicę Polski. W nocy z 7/8 X 1942 r. siedem patroli minerskich odpaliło na peryferiach warszawskiego węzła kolejowego otaczającego miasto kilka dużych ładunków wybuchowych zrywając tory kolejowe i wysadzając w powietrze jadące pociągi. „Niezależnie od tego, kto tego sabotażu dokonał – pisał konspiracyjny ‘Biuletyn Informacyjny’ – stwierdzić trzeba, że w każdym razie jest to najbardziej planowy z dotychczasowych aktów sabotażowych, których widownią był kraj”.

     Mjr Niepokólczycki organizował także od podstaw, a następnie sam uczestniczył również w pracach Biura Studiów Środków Walki Sabotażowo – Dywersyjnej, tworzył Biura Badań Technicznych, pisał artykuły do konspiracyjnej „Insurekcji”. „Pod jego kierownictwem i z jego inspiracji – trafnie zauważy ppłk dypl. Bronisław Bronisz – powstaje wiele cennych instrukcji technicznych, produkuje się środki wybuchowe i granaty. Wiele głośnych akcji dywersyjnych i sabotażowych mocno daje się okupantowi we znaki”. Do jego obowiązków należał także ogólny nadzór na bieżącym wytwarzaniem środków walki, wykorzystywanie specjalistów różnych kierunków technicznych i zakonspirowanych placówek naukowo – badawczych dla potrzeb Podziemia. Stał się również koordynatorem i bezpośrednim wykonawcą pomocy dostarczanej żydowskim bojownikom walczącym w likwidowanym przez Niemców getcie warszawskim. Jeszcze na przełomie 1941/1942 r. jego podkomendni rozpoczęli sondowanie możliwości nawiązania kontaktów z grupami żydowskich konspiratorów. Podległe mu patrole saperskie weszły do akcji w kwietniu 1943 r. Jak się później miało okazać ta akcja pomocy udzielonej powstańcom z warszawskiego getta miała cztery lata później najprawdopodobniej zaważyć na życiu pułkownika. Powstanie Warszawskie stało się apogeum kilkuletnich przygotowań do jawnej walki zbrojnej z Niemcami. Przez cały okres walk w Warszawie Niepokólczycki, kwaterujący między innymi w gmachu PKO, w kamienicy ul. Koszykowej oraz lokalu kierownika Oporu Społecznego Kierownictwa Walki Podziemnej i dyrektora Departamentu Spraw Wewnętrznych Delegatury Rządu Stefana Korbońskiego „Zielińskiego” przy ul. Kruczej, był szefem służb saperskich, a następnie także szefem produkcji uzbrojenia podlegając faktycznemu dowódcy całości sił powstańczych gen. Antoniemu Chruścielowi „Monterowi”. Jego podkomendny stwierdzi potem: „W okresie powstania płk Niepokólczycki pomagał szefowi saperów Okręgu Warszawskiego. Zorganizował przede wszystkim produkcję, którą zresztą prowadziliśmy od samego początku konspiracji. Rozpoczęła się w pierwszym roku i trwała do końca (…). Aby dać piechocie broń zorganizowaliśmy wytwórnię granatów ręcznych i min przeciwczołgowych. Korzystaliśmy z rozbieranych bomb i niemieckich niewypałów”.

    W różnych okresach swojej działalności konspiracyjnej pułkownik używał pseudonimów „Franek”, „Horyń”, „Halny”, „Jarosław”, „Lipek”, „Marek”, „Meyer”, „Teodor”, „Szubert”, „Żejmian” oraz policyjnego nazwiska Franciszek Mazur. Awanse przyznane przez władze polskie przedstawiały się następująco: podporucznik (1 VIII 1922), porucznik (1 VIII 1924), kapitan (1935), major (19 III 1939), podpułkownik (11 XI 1941), pułkownik (28 IX 1944).

Po upadku powstania Niepokólczycki, wraz z innymi oficerami AK, w tym szefem BiP KG i przyszłym organizatorem WiN-u, płk. Janem Rzepeckim, został osadzony w obozie jenieckim w Woldenbergu. Po zakończeniu wojny, zwolniony z obozu jenieckiego, Niepokólczycki pozostał nadal w niepodległościowym podziemiu. Po powrocie do kraju pełnił między innymi funkcję prezesa Zarządu Obszaru Południowego, a następnie szefa II Zarządu Głównego WiN. Jak sądzę to właśnie on, a nie chwiejny ludowiec płk Rzepecki, predestynowany był od samego początku do objęcia kierownictwa Podziemia niepodległościowego, jeszcze wiosną 1945 r., w ramach Delegatury Sił Zbrojnych, a następnie pierwszego Zarządu Głównego WiN. Stało się jednak inaczej. Z różnych względów sprawy kadrowe były potem już nie do odwrócenia. Gdy od początku 1946 r., już w okresie nasilania się komunistycznego terroru, działając w wyjątkowo trudnych warunkach, pełnił funkcję prezesa Zrzeszenia, zdołał nawiązać łączność z agendami rządu RP na Uchodźstwie, placówkami dyplomatycznymi Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w Polsce, wysłał też emisariuszy na Zachód. Przewieźli oni między innymi „Memoriał WiN” do Rady Bezpieczeństwa ONZ ukazujący tragiczną sytuację zniewalanej Polski.

więcej tu http://muzeumzolnierzywykletych.pl/postac-naczelna-pulkownik-franciszek-niepokolczycki-1901-1974-szef-zwiazku-odwetu-organizator-kedywu-komendy-glownej-armii-krajowej-prezes-ii-zarzadu-glownego-win-wi/

zdj. Polskie Radio

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.